poniedziałek, 18 września 2017

jesienne nastroje

Na południu Francji jeszcze trwa późne lato, choć czasami szczególnie wieczorem odczuwam jesienną aurę. Ten klimat nastraja mnie bardzo pozytywnie, odczuwam wewnętrzne przebudzenie i nowy przypływ energii do podejmowania nowych wyzwań. Nareszcie zaczęłam działać, natura zaczyna robić swoje i dzięki temu obudził się we mnie entuzjazm.  Młodego oddałam na 3 godz, 3x w tygodniu do żłobka, więc mam więcej czasu dla siebie, by się zorganizować.  Cieszę się, bo wszystko idzie w dobrym kierunku.  
Oprócz tego w  najbliższym czasie planujemy pojechać w góry, przemierzać pieszo trasy z termosem gorącej herbaty, bo uwielbiam właśnie ten nieturystyczny czas w górach we wrześniu lub w październiku a nawet i w listopadzie.  
Dla mnie to jest dobry czas a dla Was?

*Nawet podświadomie ubrałam się w jesienne kolory, jeszcze lniane portki i cienka koszulina, ale wszystko jest w klimacie.










sobota, 9 września 2017

09.09


Wykorzystuję jeszcze ciepłą pogodę i zakładam na siebie tylko lekkie ubrania. Nie mam jeszcze przesytu do letnich sukienek, ale tęskno mi już za ciepłym, wełnianym szalem szczególnie wieczorową porą, gdy czuję chłód na ramionach. Co prawda cieszę się na samą myśl, że już w wkrótce jesień do nas zawita, bo zaliczam się do tych osób, co bardzo lubią tę porę roku i jej melancholijne nastrajanie ducha, ale o klimacie jesiennym napiszę, gdy go poczuję.  Na razie trwam w ciepłej i słonecznej aurze i dostarczam organizmowi witaminę D.

*Mam na sobie lniane spodnie w paski z vintage shopu. Zdążyłam je obciąć i sfastrygować, a na maszynie przeszyję później, jak znajdę chwilkę wolnego czasu.
Dziś, to by było na tyle, nie chcę przynudzać, tak więc trzymajcie się ciepło i życzę mnóstwo pozytywnej energii.











czwartek, 31 sierpnia 2017

ostatni dzień sierpnia 2017

Po raz pierwszy na blogu nie opublikowałam zdjęć z wakacji, nie dlatego że nie chciałam, ale dlatego, że zaszły zmiany podczas tegorocznych wakacji. Doszłam do wniosku, że za dużo w mojej głowie obrazków kolorowych, porad i niekończących się inspiracji do życia.
Za dużo spraw w jednej chwili osaczyło mnie, podcięło skrzydła i gdzieś w tym wszystkim zgubiłam swój wewnętrzny głos, intuicję, która nigdy mnie nie zawiodła a jednak moje przekonania odstawione zostały na półkę, bez uświadomienia sobie procesu dochodzenia do rozwiązania problemu.
Doszło nawet do sytuacji,  że nie potrafiłam podjąć prostych decyzji bez konfrontacji z google, bo nie byłam w stanie uwierzyć w siebie, że może jednak mam rację.
Ten pobyt w górach w Maladze, z dzieckiem, pod namiotem bez konfrontacji swojego życia z innymi, uświadomił mi, że za bardzo pojechałam w social media i że zmarnowałam dużo czasu na obserwowaniu nie mojej historii życia.
Dobrze jest wyjechać w nieznane i odciąć się przynajmniej na tydzień od rozpraszaczy w życiu, to bardzo oczyszcza umysł i sprowadza do pionu . Skoncentrowałam się na sobie, na swoich potrzebach i oczekiwaniach, trwałam i konsumowałam jak najlepiej życie, cieszyłam się obecnością bliskich i znajomych, w końcu odczułam wielką niezmierzoną radość.  Było cudownie i oby te chwile trwały, jak najczęściej.

Dzisiejszy post trochę wakacyjny, ale nie związany z wypoczynkiem, tylko z energią człowieka do ludzi, bo każdy wytwarza wokół siebie pole energii. Ludzie z aurą, widzą nas jako sobowtóra eterycznego, jako przestrzeń między ciałem a swoją aurą, dlatego szukam podobnych, autentycznych relacji, z pozytywną, zdrową energią, która dobrze nastraja. Cieszę się, że mam w blogosferze takie znajomości. No to cześć wszystkim..