sobota, 30 listopada 2013

...

Zaczęło się szaleństwo świąteczne...czy też to czujecie? Gdzie się nie pójdzie do sklepu, tam wielkie wyłapywanie klienta: kupuj  i konsumuj więcej.


Jako, że jeszcze trwamy w przepięknym listopadzie wcale ten temat na razie do mnie nie przemawia i dlatego korzystając ze słonecznego dnia wyruszyłam na zielonką trawkę zaczerpnąć świeżego powietrza a przy okazji posilić się w cudownych okolicznościach przyrody. 

Chciałam również wszystkim podziękować za wsparcie w poprzednim poście, takie pogadanki oczyszczają  umysł. 

To korzystając jeszcze z okazji, życzę wszystkim dużo zdrówka  i ubierajcie się ciepło na cybulkę.











Kot Iwan, na spacerze...



Balbino Medellin

poniedziałek, 25 listopada 2013

se fourrer dans le pétrin

Już od dłuższego czasu zajmuję się pracą nad sobą, bo muszę i chcę cały ten mój bagaż z przeszłości naprawić i zająć się tym, bo ciągle mi przeszkadza i utrudnia życie.  Nie jest to przedsiewzięcie łatwe bo wymaga czasu, zrozumienia oraz dłuższej praktyki, ale nie poddaje się, brnę w to dalej, bo widzę i czuję rezultaty.
Tak więc, kolejna rzecz o której chcę powiedzieć, to podejście w jaki sposób zmagam się z problemami.

Ano, zmieniłam swój pogląd do  wyimaginowanych problemów i kłopotów, które dręczą i nie dają spokoju. Przekształciłam swoje myślenie i  wszystkie zwątpienia w: trudności do pokonywania. 
Rozwiązuję problemy tak, że w ogóle ich nie rozwiązuję, wystarczy że patrzę na nie, w taki sposób,  że ich nie ma.
Spoglądam z dystansem na rzeczywistość, nazywam problemy poprostu trudnościami. Nie myślę już o tym jaka jestem nieszczęśliwa i dlaczego ciąglę coś muszę robić i dlaczego do cholery, nie mam świętego spokoju? Już nie dołuję się, ani nie wkurzam, nie zaprzątam sobie głowy pytaniami: dlaczego właśnie mnie to spotkało? tylko staram się patrzeć na daną sytuacje z innego punktu widzenia.
Ok...myślę sobie, dobra, nie będzie łatwo, ale zobaczymy co się ciekawego wydarzy. Podwijam rękawy i wchodzę w to.
To podejście  z kolei ciągle mnie rozwija i daje kopa do przodu, motywuje do działania, nie pozwala mi się bać.

Wszystkie wydarzenia i sytuacje te najdziwniejsze i najtrudniejsze, które mają miejsce w moim życiu uczą mnie czegoś nowego. Nie ma już  problemów w moim umyśle, które ciągle sobie sama stwarzam. Problemów więc nie rozwiązuję, bo to tylko prowadzi do dalszych komplikacji. Przypominam sobie codziennie o tym i utrzymuję to myślenie w głowie: naprawdę jest lepiej i lżej.


Jak zwykle na luzaka, żadna to moda jest, bo co to za strój, dżiny, bluza i czapka, zwykła codzienność. Jakoś najlepiej się w tych szmatkach czuję właśnie w prostych i wygodnych. Na zdjęciach pomykam z taśką, bo za chwilę do sklepu na zakupy cza iść. Takie zwyczajne, ale prawdziwe.


Tylko dla odważnych:









piątek, 22 listopada 2013

Pyszne risotto z pieczarkami i suszonymi pomidorami


Składniki:

ryż bio 250 gram
garść gryczanej kaszy
garść płatków orkiszowych
250 gram pieczarek
suszone pomidory
2 średnie cebule
ćwiartka masła
sól, pieprz
0,5 litra bulionu warzywnego
tymianek

Wykonanie:

Kroimy cebulę w drobną kostkę, pieczarki w plasterki. Następnie cebulę podsmażąmy na maśle, dodajemy pieczarki i  smażymy przez następne 3 minuty. Wsypujemy na patelnię naszą mieszankę ryżową i podsmażamy podlewając od czasu do czasu bulionem warzywnym. Zmniejszamy ogień i gotujemy około 15 minut do momentu odparowania bulionu. Cały czas uważamy by nie przypalić ryżu. Przyprawiamy do smaku. Na koniec dodajemy pokrojone pomidory suszone w paski.



Podoba mi się w jego wykonaniu...

                                         

czwartek, 14 listopada 2013


czwartek, 14 listopada 2013

Antibes

W zeszły weekend udało mi się zwolnić tempo i przyjechać do Antibes, w listopadzie jest tu jeszcze ciepło i słonecznie. Lubię o tej porze roku zwiedzać te najbardziej oblegane miejscowości turystyczne, gdyż nie ma nas, właśnie tam, turystów. Jest wtedy bardzo spokojnie i przyjemnie, taki naturalny, właściwy klimat miasta. Piękne, piaszczyste plaże, gdzie można  podziwiać  niezrównane widoki na morze, można  też przestać mysleć i uspokoić się.  Miło się spaceruje po Anntibes wiedząc, że tu mieszkał Ernest Hemingway i Picasso. To tu właśnie Nikos Kazantzakis napisał  "Greka Zorbę". Niestety czasu nam nie starczyło by zwiedzić muzeum Picassa, wielka szkoda, ale nic straconego. Przez ten cały czas towarzyszył nam Mistral, bardzo zimny i porywisty wiatr. Tak silny, że aż wywiało mi wszystkie myśi te dobre i złe. Mam wreszcie stan pustki w głowie, nie powiem, bo czuję się przez to znacznie lepiej, wszystkie wątpliwości przestały mieć znaczenie.

Co do stroju, to założyłam bordowe rajtki z niebieską letnią sukienką i przyodziałam na domiar tego żółtą kurtkę z tenisówkami w tym samym kolorze, a co?









Głupawka, stan ciągłej radości!








Tom Waits
mój ulubiony

19 komentarzy:

  1. Jakie cudowne zdjęcia! Ale Ci zazdroszczę, że mogłaś odwiedzić w weekend tak urokliwe miasto, jakim jest Antibes (o którym, nawiasem mówiąc, nigdy nie słyszałam!) :)
    A wyglądałaś jak zwykle świetnie!
    Odpowiedz
  2. Bardzo podoba mi się Twój strój, bardzo, trampki boskie <3 Ciekawe miasto widać :-*
    Odpowiedz
  3. Ale piękne zdjęcia, nieziemskie, miło popatrzeć, a tu za oknem mamy taki listopad.. :)
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. Aniu,twój listopad też jest piękny...
      Dziękuję
  4. Och, jak ja Ci zazdroszczę tego słońca!
    Odpowiedz
  5. Piękne miejsce, świetne zdjęcia, a twój strój!!! Uwielbiam takie kolorowe miksy :D
    Odpowiedz
  6. Bardzo dziękuję dziewczyny za pozytywne komentarze!
    Odpowiedz
  7. Jak pięknie tam...aż mi się za wakacjami zatęskniło :). Ślicznie wyglądasz tak optymistycznie i pełna energii :)
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny i za miły komentarz, jest mi ogromnie miło.
  8. Czuję, że Mistrala potrzebuję...
    Cudowny zakręcony strój, piękna pora na odwiedzanie takich miejsc, a Picasso to mój ulubiony malarz.
    Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz u mnie, pomógł mi, jednocześnie spowodował uśmiech i łzę. :*
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie, To ja dziękuję.

      Sivka, Warto przewietrzyć czaszkę w takich momenatch, by znów móc wspierać z podwójną siłą:)
  9. Oj, z takimi duchami unoszącymi się gdzieś nad uliczkami miasta można spacerować... ;)
    Ej, ej, ej, skąd Ty masz takie cudowne rajtki?! Zachwyciły mnie. Jesteś tu tak cudnie kolorowa, a wszystko zgrało się idealnie, że aż mnie zazdrość zżera, ot co!
    PIĘKNE zdjęcia :)
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. Rajtki są z zeszłego roku, gdzieś je kupiłam na pchlim targu, ale właśnie "poszła" w nich dziura...hehhe no to zdaje się po rajtkach!
      Dzięki wielkie za pozytywne słowa. Kurcze, ty to masz energię stara, nie wiem jak to robisz, ale czuję ją przez ekran w kompie u siebie w domu. Naturalna bez nadętości. Myślałaś o tym kiedyś, by ją wykorzystać np. pracując z ludźmi?
  10. Też zawsze stawiam na kolory, zwłaszcza jesienią. Czym bardziej kolorowo tym lepiej, przeważnie kolorystycznie mało co do siebie pasuje ale jak patrzę na siebie w lustrze, to mi się gęba śmieje :). Cudne są kurorty poza sezonem.
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi i o to chodzi...bardzo mi się to podoba. Też lubię wyglądac kolorowo. Mam dosyć ciemnych, burych ubrań, swego czasu nosiłam tylko ciemne ubrania, ale to jakaś subkultura była...
  11. Zaluje, ze dnia mi zabraklo, zeby chociaz przejsc sie po Antibes, moze kiedys jeszcze nadarzy sie okazja... Podoba mi sie Twoj stroj bardzo, w calosci, ale najbardziej to trampki, skad wytrzsnelas trampki w tym kolorze?
    Odpowiedz
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Te moje trampolki są już wiekowe, kupiłam je po okazyjnej cenie na taniuchu....pzdr
  12. piekne zdjecia, piekne miejsce :)
    Odpowiedz
  13. Miejsce przeurocze, ale jak dla mnie - Twój look zdominował ten wpis. Kocham każdą część ubioru z tych zdjęć!!! <3
    Odpowiedz