sobota, 9 listopada 2013

symbioza



Przemieżając spokojne miasteczko Cagnes-Sur-Mer natrafiłam na kolejnego kocura sierściucha, który przymilał się do mnie zagadując w kocim języku.  Przystanęłam z ciekawością na tę zaczepkę i o dziwo, bardzo szybko nawiązaliśmy ze sobą kontakt, trochę sobie pogadaliśmy i pośmialiśmy, jakbyśmy się znali dobre parę lat. Pomyślałam, że mamy ze sobą wspaniałe karmiczne związki bez oceniania, kto ma piękniejsze futerko i z jakiej mieściny pochodzi, kto jest lepszy, szczuplejszy a kto najpiękniejszy i jakie uniwersytety skończył(jakby to było najważniejsze w życiu, sic!)Poprostu wszystko było tak naturalne,
 kot i ja...
Z kotami mam podobnie jak z ludźmi, wystarczy chwila by polubić człowieka, by poczuć jego energię, wibrację, by złapać ten "sam język" poprostu nadawać na tej samej fali. Cenię sobie bardzo te chwile, gdy mogę poczuć nieokreśloną bliskość z nowo poznaną osobą. 






















6 komentarzy:

  1. Na 4 zdjęciu kotek wygląda jakby się uśmiechał - nie dziwię że nie nawiązałaś z nim nić porozumienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kociak faktycznie bardzo pozytywny. Co do ludzi to rożnie bywa. Uwielbiam ten Twój klimat zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze zdjęcia. Z kotami nigdy nie próbowałam się jakoś mocniej kontaktować, jednak co do ludzi to już tak. Podobno w ciągu pierwszych minut rozmowy z daną osobą już decydujemy, czy się z nią zaprzyjaźnimy. Czasem patrzę na jakąś osobę, obserwuję ją przez jakiś czas i wiem, że jest do mnie podobna albo, że mogę mieć z nią o czym rozmawiać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne miejsce marynarzu :) Kot przesłodziak kochany!!! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocurzysko kocurowate. Uwielbiam koty i takie widoki tez. Pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń