piątek, 24 stycznia 2014

głupi Jaś



W przyszłym tygodniu wybieram się do szpitala, będą operować mi kolano, bo jakaś cholerna cysta  wyrosła i nie daje spokoju, przeszkadza we wszystkich czynnościach, ani nogi zgiąć, ani wyprostować,  ból okropny. 
Najgorsze jest to, że męczy mnie to powolne człapanie, ciągle zwalniam i kuleję.

Cieszę się niezmiernie ponieważ zakwalifikowałam się do zabiegu u anestezjologa(trochę sie wyczekałam). Powolutku przygotowują mnie do całego proceu okołooperacyjnego. He, he...dostanę również "głupiego jasia" ciekawa jestem, jakie to uczucie? Pierwszy raz, będę mieć ogólne znieczulenie, zobaczymy co się będzie działo...Mam nadzieję, że po wszystkim Się wybudzę. 

Kochani zostawiam Was z radosnym przesłaniem na ten tydzień:

Dbajcie o nogi i nie rozpychajcie się kolanami, tym bardziej łokciami bo można przy tym kogoś stratować zupełnie tego nie zauważając. Na dobre to nie wyjdzie nikomu,  lepiej współdziałać. 









Dziękuję również mojej kuzynce za zielona katanę, bardzo ją lubię...

Do posłuchania:








poniedziałek, 20 stycznia 2014

Oswoić karczocha

...czyli karczoch zapiekany z pomidorem i parmezanem



Karczoch przez długi czas był dla mnie nieznaną rośliną pod względem jadalności, jak również wartości odżywczych. Jadłam kiedyś zupę, ale bez żadnej rewelacji, degustowałam karczochy w oliwie oraz z puszki, ale tak żeby wracać do tego smaku, to raczej nie odczuwałam takiej potrzeby. 
Ostanio robiąc zakupy coś mnie natchnęło i kupiłam 4 duże karczochy, bez zastanawiania się co ja z nimi zrobię. Oczywiście odleżały 4 dni w lodówce i jak już zaczęły przybierać ciemniejszego koloru to już był ten czas, by się za nie zabrać i coś wykombinować. 
Przedstawiam Państwu przepysznego karczocha z nadzieniem pomidorowym. Warto spróbować ponieważ smakuje wyśmienicie, jak dla mnie na pewno będzie powtórka tego dania.

Składniki:
4karczochy
 cebula
1 duży pomidor
200 ml wina białego
sól 
pieprz
zioła prowansalskie
1 ząbek czosnku
parmezan
pietruszka


Wykonanie:
Odstające płatki odcinamy całkowicie i obieramy do momentu gdy zobaczymy jasny kolor w dolnej części liści. Następnie odcinamy kwiastostan czyli wszystkie stwardniałe liście, które nie nadają się do zjedzenia. Przekrawamy go na pół i delikatnie usuwamy ze środka włochatą część warzywa, uważając by nie uszkodzić tzw. serca karczocha, ta częsć jest najsmaczniejsza i najdelikatniejsza. Przekładamy nasze karczochy do miski z wodą z sokiem z cytryny, ten zabieg zapobiega czernieniu karczocha. Wykorzystujemy również łodygę warzywa, skracamy ją do około 10 cm i obieramy. 
Następnie nasze karczochy gotujemy w osolonej wodzie, tak żeby były całkowicie zanurzone i dolewamy wino, gotujemy na małym ogniu przez 30 minut. 
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Kroimy drobno cebulkę w kostkę następnie podsmażamy na oliwie, gdy już się zarumieni dodajemy uprzednio pokrojonego pomidora z czosnkiem. 

Gdy już nasze karczochy będą miękkie, wyciągamy je z wody i przekładamy na sito. Po ostudzeniu, faszerujemy. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy oliwą i kolejno układamy Wstawiamy do nagrzanego piekarnika 180st i pieczemy przez 12-15min. Na koniec posypujemy parmezanem i pietruszką. 



Moje karczochy były lekko sczerniałe, za długo leżały w lodówce. Kupując karczocha wybiaramy tylko te zielone

wtorek, 14 stycznia 2014

Zimowe warzywa i sok



Skąd brać witaminy o tej porze?
Na pewno nie z kartonu ani z apteki. Sama natura daje nam tyle możliwości i wspaniałych kombinacji  smakowych. Polecam soki naturalne, wyciskane ze świeżych owoców i warzyw, bez sztucznego dosładzania, bez barwników i innych witaminowych wspomagaczy. 
Szklanka soku wypita raz dziennie dodaje energii na cały dzień. Nieprawdopodobne, ale w tym roku jakoś omija mnie: znużenie, ociężałość i senność. Uwierzcie mi to działa...

No to, hop szklankę soku!

Składniki:
5 buraków
4 marchewki
3 jabłka
1 seler naciowy

Warzywa i owoce obrać. Następnie zmiksować i spożywać:)




środa, 8 stycznia 2014

bez tv



Powitanie słońca, godz 4:35



Kiedyś, snując plany na swoje przyszłe życie, powiedziałam sobie, że nie będzie u mnie na mieszkaniu  telewizora.
Myślałam wtedy, ile człowiek marnuje czasu w ciągu życia na oglądanie, tego gadającego pudła...
Pamiętam, to bezsensowne przeskakiwanie po kanałach, gdy przychodziłam do domu ze szkoły. Trudno mi było zdecydować się, co chcę w danej chwili obejrzeć, czułam się jak w jakimś transie, z którego ciężko się było wyrwać(no, może oprócz kanałów muzycznych, bo to był czas, kiedy pojawiła się stacja MTV, można było wreszcie posłuchać i zobaczyć kawałki zagraniczne....) I to ciągłe poczucie straty czasu, że nic, nie jest zrobione... 

W ten o to sposób, mija 10 rok w moim życiu bez złodzieja czasu i bardzo się cieszę, że dotrzymałam słowa. 
Tak mi życie spokojnie leci w domu, bez głośnych reklam i nieustających komentarzy: kto z kim i dlaczego?
Nie podglądam nikogo, jak kto żyje, w jaki sposób tańczy na lodzie, czy opowiada swoją historię życia pani Drzyzdze. Uważam, że takie oglądanie wszystkiego co popadnie, zaśmieca niepotrzebnie umysł. 

To, że nie chcę przeznaczać cennego czasu na tv, ma przyczynę z dawnych lat, nie chcę powielać tych samych schematów, ktore kiedyś mnie irytowały. 
Wolę organizować i wyszukiwać sama zajęcia, niż podpatrywać nasze gwiazdy, jak to sobie radzą w życiu. Inspirację, czerpię z życia, zresztą, telewizja wyzwala we mnie negatywne uczucia, nie zawsze zgadzam się z poglądami i opiniami ludzi występujących w tv. Poza tym, nie chcę być w ciąłej grze manipulacji, bo przecież podczas naszego relaksu przed nadajnikiem najczęściej, wyłączamy myślenie. 
Nie myślcie sobie, że jestem jakimś wrogiem mediów, nie, nie, nie...poprostu wybieram świadomie kanały informacyjne na necie a filmy najczęściej oglądam w kinie. Cenię spokój i jest fajnie. 

A teraz Wy... ciekawa jestem Waszych opinii




Jeśli, ktoś ma problemy ze snem, to może wybrać się na wschód słońca, gdziekolwiek by nie był...


Jak uspokoić umysł?