poniedziałek, 24 lutego 2014

Me Myself and I


Spinać się w pisaniu nie mam zamiaru. Udowadniać formę pracy i myślenie, żeby przekonać świat by traktował mnie z powagą, sprzedawać siebie jak produkt marketingowy, za ile, jaka będzie cena i czy warto...?
Mnie to zniechęca. Im bardziej ktoś chce w jakiś sposób być odbierany, tym więcej musi włożyć w to energii tylko po to by zostać zauważonym i docenionym?
Ja, chcę tylko spokoju. 




Pstrykając fotki na spacerze, zgubiłam 2 guziki co widać na załączonym obrazku, podobno to na szczęście:)





środa, 19 lutego 2014

W kratkę sobie chodzę


Kiedyś, moja serdeczna ciotka powiedziała mi, że ubrania, które noszę są okropne, takie powyciągane i sprane. Zupełnie nie wie, na czym polega mój styl  i dlaczego w tych szmatach wyglądam dobrze. Pomyślałam, każdy dobiera ciuchy do swojej osobowości po to właśnie, by czuć się dobrze.  Wniosek nasunął mi się bardzo szybko, mianowicie, jestem niechlujem. Według mnie, to nic nie znaczy, posiadam dystans do tego świata modowego, więc mogę siebie tak nazywać. 

W zasadzie najlepiej czuję się w rzeczach, które są wygodne i luźne, w niedbały sposób dopasowane do reszty. Z kratą i z paskami nie potrafię się rozstać, uwielbiam te wzory na wszystkich częściach garderoby. Już tyle czasu, trwa ta obsesja i przejść nie może, jak nie krata to paski, jak nie paski to krata. W moim przypadku, nie do znudzenia.

Dla mnie krata, to przede wszystkim symbol lat 90 muzyki grunge. Do tej pory pozostał we mnie ten niestaranny styl i nie gonienie za tym co modne. Choć obecnie mój styl grungowy uległ zmianie przez te wszystkie lata, to w dalszym ciągu pozostaję wierna mojemu stylowi. 


Peace&Love 












A teraz, chłopaki z Seattle



poniedziałek, 17 lutego 2014

Pão de Queijo






 Pao de Queijo, to taki chlebek brazylijski z parmezanem serwowany przeważnie na śniadanie, ja tam zajadam o każdej porze dnia. Bardzo prosty w przygotowaniu, nieskomplikowany a jaki pyszny...mówię Wam. Takie dania najbardziej lubię. Zapraszam do wypróbowania przepisu.


Składniki:
200 ml mleka
250 gr tapioca
2 jajka
30 gr masła
sól 
120 gr startego parmezanu

Przygotowanie:
W garnku podgrzewamy mleko z masłem, następnie dodajemy tapiocę. Mieszamy tapiokę do czasu wchłonięcia się mleka. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy 2 jajka oraz parmezan. Mieszamy i wyrabiamy ręcznie ciasto przez około 5 minut tworząc z tapioci zbitą kulę. 

Podgrzewamy piekarnik, formujemy w rękach małe kulki i kolejno układamy na blasze. Pieczemy 20 minut w temperaturze 200st.







A tu info, co to tapioka(wilkipedia)
Tapioka – produkt skrobiowy otrzymany z manioku.
Zawiera lekkostrawne węglowodany i niewiele białka. Jest hipoalergiczna i pozbawiona smaku. Nie zawiera glutenu i cholesterolu.

Tapioki w postaci mąki używa się jako zagęszczacza do sosów, musów. Granulat tapioki stosuje się do wyrobu leguminkisieli mlecznych iowocowych.






 Brak mi słów, by opisać wokal Yasmine Levy...zachwycający i jedyny w swoim rodzaju:)




wtorek, 11 lutego 2014

rehabilitacja

Od paru dni nie wychodzę z domu, skurczyłam swoją przestrzeń do 4 ścian. Uziemiła mnie moja noga w stabilizatorze, z wielką 15 cm zaszytą raną. Nie mogę nigdzie wychodzić, jeśli już, to o kulach, na kolejne badania krwi. Dziś, wzięłam ostatni zastrzyk w brzuch i dobrze, bo przez to, mam tak posiniaczoną i stwardniałą skórę, że nawet dotknąć się nie można. Nie wspomnę o spuchniętej nodze, dosłownie wygląda jak noga słonia.  Ból nogi przed operacją, to "pikuś" w porównaniu z bólem, po. Powoli zaczynam mieć tego dosyć, bo ileż można szprycować się lekami przeciwbólowymi.>? Może macie jakieś znane naturalne sposoby na zwalczanie bólu?
Pomimo całej tej nie przyjemnej sytuacji i tak staram się pożytecznie wykorzystać czas. Nadrabiam zaległości,  mam chwilę na zaległe domowe sprawy, zbijam bąki, śpię, czytam. Wykorzystuję też, ręce do pracy, pędzlem maźnę od czasu, biżuterię zrobię, z kotem pogadam. Działam. Mam 3 tygodnie czasu, na ogarnięcie się...potem, czas wrócić do obiegu.

Zdjęcia wrzucam trochę przeterminowane z zeszłego roku.  Niestety, z powodu mojej spuchniętej nogi,  mieszczę się tylko w spodnie dresowe a pstrykać fotek w tym stanie nie mam ochoty. 



Teraz info o "Głupim Jasiu" dla przyszłych pacjentów służby zdrowia.
Kochani, nie ma się czego obawiać, nowe doświadczenie to ciekawe doświadczenie i tak: na początek połknęłam 2 tabletki, po których poczułam zobojętnienie, uczucie relaksu i trochę spokoju. Ogólnie czułam radość, jakieś bzdury wygadywałam do personelu, bo widziałam uśmiechy na ich twarzach. Potem wstrzyknięto mi dożylnie narkozę a następnie przewieźli mnie na salę operacyjną.  Zdążyłam tylko zmierzyć wzrokiem lekarzy i dalej było NIC...Nic nie pamiętam. Ciemność, długi sen bez filmu. 
Głupi Jaś, to nic innego, jak wszystkim chyba znany stan upojenia alkoholowego, ale bez  wzmożoności ruchowej, bo nogi są jak z waty. Krótki, intensywny odlot.
Jak już znalazłam się w  swoim  pokoju to odzyskałam świadomość, ale nie na długo, bo poszłam dalej spać. Byłam podłączona do kroplówki i środków przeciwbólowych po których czułam się jak na haju. I wiecie co? dostałam pokój jednoosobowy z prysznicem i toaletą dlatego, że nie było wolnego łóżka na sali dla kobiet. Także, nie było źle. Nawet w szpitalach dzieją się pozytywne rzeczy...



Piękny, groźny, uparty Iwanowicz. Czy wasze koty też chrapią? bo mój chrapie, jak stary dziad...

A to moja mała, słodka KaFka...

Pour Gabrielle. Zaleca się słuchać głośno.


czwartek, 6 lutego 2014

Nice


Nicea to największe miasto usytuowane na Lazurowym Wybrzeżu w departamencie Alpes Maritimes. 
Dzięki swojemu szczególnemu położeniu pomiędzy wąską i długą plażą a pasmem skalistych gór, stanowi niezwykłe turystyczne miejsce z bezwietrznym mikroklimatem, który powoduje, że lata są wyjątkowo ciepłe i słoneczne a zimy stosunkowo łagodne. Piękna pogoda i wspaniały lazurowy kolor morza, przyciąga turystów z całego świata. Często jest tak, że aby tu przyjechać, należy wcześniej zrobić rezerwację ze względu na dużą ilość turystów. 



Co warto zobaczyć w Nicei?

Na pewno warto wypić kawę na Cours Saleya . Jest to najstarszy tętniący życiem  rynek w Nicei. W każdy poniedziałek organizowana jest giełda staroci, jeśli ktoś lubi stare przedmioty, warto tam się wybrać, bo można znaleźć niesamowite perły typu: płyty, biżuterię, książki...Można również spróbować lokalnego jedzenia np. słynną pissaladiere, sałatkę nicejską oraz soccę. Wszystkie kawiarnie usytuowane są w nasłonecznionym miejscu blisko morza, także spokojnie popijając kawkę łatwo będzie nam złapać promienie słoneczne.








Jeśli, ktoś lubi wygrzewać się na słońcu, proponuję odwiedzić plażę Castel, najbliżej usytuowaną starego miasta i najbardziej popularną. Podczas dnia na plaży można leniuchować a  wieczorem  zrelaksować się można przy lampce prowansalskiego wina. Miejsce to, jest najbardziej odwiedzane przez młodych ludzi. Często organizowane są tam spontaniczne występy i uliczne koncerty, oczywiście można się przyłączyć. 



Cerkiew Św. Mikołaja
Powstanie cerkwi, było związane z licznym wzrostem Rosjan przyjeżdżających na stałe lub na wakacje w drugiej połowie XIX w po modzie ustalonej przez arystokrację angielską na spędzanie jesieni i zimy w Nicei.  Spacerując po uliczkach na starym mieście, można i dziś usłyszeć język rosyjski. W witrynach sklepów, umieszczone są informacje, że mówi sie po rosyjsku, stąd tyle tu rosyjskich bogatych willi i kamienic. Sobór Św. Mikołaja, jest największą cerkwią w stylu rosyjskim poza granicami Rosji. 



Po dwóch latach pracy wyburzenia dworca autobusowego i betonowego parkingu w ich miejsce powstała La Promenade du Paillon na cześć rzeki, która dzieli miasto na dwie części.

12 hektarów parku w centrum miasta, długość promenady obsadzona jest, tysiącami roślin i drzew z całego świata z uwzględnieniem gatunków śródziemnomorskich zakwitających w każdym sezonie.




Przy tworzeniu tego parku nie zapomniano o maluchach bo zbudowano wspaniały plac zabaw. Kalmary, delfiny, gigantyczne żółwie, huśtawki i drabinki do wspinania wykonane z pięknie spreparowanego drewna. 




 Jedną z głównych atrakcji, jest lustro wody wyposażone w 128 dysz wodnych oraz taniec z mgły, w którym na chwile można się zgubić a latem będzie można w takiej mgiełce się schłodzić. Myślę, że następnym razem na pewno wypróbuję bo w Nicei lato gorące.






Obszar zwany Coulee verte, to szerokie otwarte trawniki, które wyglądają pięknie, szczególnie kiedy trawa jest w pierwszym etapie koloru zielonego i tutaj muszę pomarudzić, niestety za mało jest ławek a siedzieć na trawie nie wolno, można chodzić, ale nie siedzieć. Jeśli usiądziesz na chwilę, to w momencie dostajesz upomnienie od straży parku, że jest to zabronione.




c.d.n

niedziela, 2 lutego 2014

fenkuł oraz zapiekane ziemniaki w sosie śmietanowym

Delikatny smak gotowanego fenkuła z tradycyjnym smakiem ziemniaka, to kombinacja całkiem smacznej zapiekanki 

2 bulwy kopru włoskiego
6 ziemniaków
śmietana
2 jajka
sól 
pieprz
pietruszka
ser żółty emmentaller

Ziemniaki obrać i ugotować przez 20 minut, następnie odcedzić i odstawić do przestudzenia.
Fenkuł umyć, odciąć część zieloną i ugotować w osolonej wodzie przez 15 minut, ostudzić i pokroić w paski.
Śmietanę i jajka wymieszać z odrobiną soli, pieprzu i gałki muszkatałowej.  Następnie ziemniaki kroimy w plasterki i kolejno przekładamy na przemian: ziemniaki, fenkuł i emmentaller. Polewamy naszym sosem. Piec w piekarniku około 25 minut. Na koniec posypujemy zieloną pietruszką:)







Muza na dziś
 Miło się przy niej pichci:)