niedziela, 28 grudnia 2014

pan-a list


Po co tak to wszystko rozkminiać i rozbierać na części, po co analizować i nazywać swoje emocje? Przecież taka analiza siebie przez wiele lat prowadzi do wyczerpania umysłu. Wiedząc tak wiele, nazywając te wszystkie stany poprawnie pojęciami psychologicznymi, po co? To co się wydarza w Twojej głowie, tylko męczy Ciebie i innych.
Nie lepiej cieszyć się z dzisiejszego dnia i bezchmurnego nieba, uśmiechać się do ludzi, nie do siebie, ale do nich, do mnie chociażby. Nie oczekiwać w zamian niczego, po prostu brać rzeczywistość taką jaką jest, to Ty decydujesz jaki będzie Twój dzień, dobry czy zły, jaki chcesz w końcu by był?
Wszystko masz w garści, wystarczy otworzyć swój potencjał i nie ważne jakie miałeś trudne dzieciństwo.  

Cię proszę:)


Naam. Warto posłuchać:)



Ciuchy znowu wygrzebane z dna szafy. Portki, kamizelka, bluzka....stare jak świat, ale mi to wszystko gra, bo lubię się  tak nosić, nie zwracając uwagi na to, co modne w tym sezonie.  Najważniejsze, że człowiek dobrze się w tych szmatkach czuje, a reszta mało istotna. 








A tu znalazłam salon fryzjerski pod nazwą kult. Obetnę włosy, to jest pewne, ale jeszcze nie wiem, jaka fryzura. Mam teraz dylemat-a, czy by czasem nie złożyć wizyty bo sentyment pozostał do Kazika i jego twórczości.



sobota, 20 grudnia 2014

Niby, ensemble

Summerhill Neill twierdzi, że chore dziecko poznać można po tym, że zawsze krąży wokół rodziców, a także po tym, że jest zainteresowane  innymi osobami.
Kiedy dziecko, pewne jest miłości matki, zapomina o matce, wychodzi na zewnątrz i bada świat. Jest ciekawe. Szuka żaby i pakuje ją do buzi lub też wyczynia temu podobne rzeczy.




Jeśli dziecko krąży wokół matki, jest to zły znak, nie czuje się bezpiecznie. Być może matka próbuje pozbawić go miłości, nie dać mu tyle miłości i wsparcia, ile ono potrzebuje. Być może na wiele subtelnych sposobów grozi, że go opuści.



z pozdrowieniami dla dzidziusia:)

środa, 17 grudnia 2014

pasztet z kasztanów i pieczarek



500 gr kasztanów (użyłam z puszki)
600 gr pieczarek
3/4 szklanki kaszy jaglanej
1 szklanka soczewicy
1 duża cebula
pół cebuli małej
pieprz
sól
3 łyżki sos sojowy
chilli
5 łyżek oleju orzechowego
2 łyżki oliwy
trochę wody
2 gałązki tymianku


Kasztany odsączamy z zalewy, płuczemy w zimnej wodzie a następnie blenderujemy w  garnku wraz z ugotowaną wcześniej z soczewicą. Dodajemy troszeczkę zimnej wody, by nasza masa nie była zbyt sucha. Kaszę na sitku płuczemy wrzątkiem i gotujemy przez 20 minut w osolonej wodzie.
Po ostudzeniu dodajemy jaglankę do pozostałych składników i wszystko ze sobą dokładnie mieszamy. Cebulę i pieczarki smażymy lekko na maśle (użyłam roślinnego) następnie przestudzone  pieczarki dodajemy do naszej masy.
Podczas mieszania wszystkich składników dodajemy oliwę, olej i przyprawy, w razie zbyt suchej masy dodajemy troszeczkę wody. Pieczemy przez 45 minut







sobota, 13 grudnia 2014

wspomnienie



Taki sweter, jak widać na zdjęciu nosił mój ś. p. dziadzio. W tamtych czasach rozpinane swetry kojarzyły mi się ze starszymi panami, którzy noszą wyprasowane koszule, zapięte pod szyją na ostatni guzik. Teraz sama łażę w podobnych i chodzi też w nich taki przemiły staruszek, mieszkający ode mnie 3 bloki dalej, którego odwiedzam co tydzień pytając się, czy czegoś ze sklepu nie potrzebuje i jak się dziś czuje.
Śmialiśmy się ostatnio, że mamy identyczne swetry, tyle, że jego sweter ma z 15 lat a mój nowy, nie dawno kupiony. 











zjawiskowa, demoniczna, jedyna taka Justyna S



wtorek, 9 grudnia 2014

Krem z pora


Mała propozycja, gdyby ktoś nie miał pomysłu na jutrzejszy obiad. 
Krem z pora i do tego grzanki.
Przepis chyba wszystkim znany, a jeśli nie to go właśnie prezentuje:

Składniki:
4 pory całe z zieloną częścią
1 marchewka
4 ziemniaki
2 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa
sól
pieprz

Przygotowanie:
Pory kroimy w plastry, ziemniaki i marchewkę w kostkę. Następnie warzywa przekładamy do garnka i smażymy na maśle przez dłuższą chwilę. Zalewamy po chwili wodą, tak żeby przykryć powierzchnię warzyw, gotujemy do momentu, kiedy ziemniak będzie miękki. Następnie wszystko miksujemy blenderem, na koniec doprawiamy przyprawami. Można podawać ze śmietaną:)




 W wolnej chwili robię na drutach, w sumie to za dużo napisane, że robię, bo dopiero zaczęłam i ciągle pruję. Oczywiście, jeśli skończę zrobić komin przed końcem tego roku, w co naprawdę wątpię to się pochwalę a jeśli nie, to i tak pstryknę fotkę, tyle że dopiero w przyszłym sezonie zimowym. Jestem w szoku, bo pamiętam do tej pory "ścieg" tak to się nazywa? Zajęcia praktczno-techiniczne  ze szkoły podstawowej, nie poszły w las. 

Wspieram się również filmikiem Rudej-Paskudy, jak zrobić czapkę, ale to już wyższa jazda jak dla mnie. Zabiorę się za nią, tuż po kominie.

http://jakirudzielec.blogspot.fr/2014_01_01_archive.html




niedziela, 7 grudnia 2014

To przez starość:)


Nie ukrywam, że bardzo się cieszę z powodu nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Choć w tym roku po raz kolejny święta te, nie będę spędzać w gronie rodzinnym, to i tak mamy w planach zorganizować małą kolację z przyjaciółmi. 
Dziwne, ale polubiłam święta...chyba się starzeję. 

A u Was, w większym gronie czy kameralnie z najbliższymi?



Tu jeszcze, taka mała propozycja do zjedzenia po wegańsku, warzywa z piekarnika w oliwie oraz własny wyrób pieczeni z tempehu. Następnym razem podam przepis, muszę go tylko udoskonalić. Mam nadzieję, że na święta się wyrobię, bo chciałabym sobie schrupnąć taką pieczeń na tę okoliczność. 




ciastka man-nowe tym razem z konfituą z pomarańczy