wtorek, 27 stycznia 2015

nie chce się



Jesteśmy, trochę ociężali i ospali. Spędzamy prawie każdy wieczór w domowym zaciszu przy filiżance herbaty z dodatkiem syropu z pędów sosny. Bardzo mi posmakowała ta herbatka na długie wieczory. Podobno syrop z pędów sosny wspomaga układ oddechowy a ja słyszałam już od niejednej osoby, że syrop ten  bardzo zdrowy i pić warto.

No, ale najważniejsze w tym śpiącym czasie, to bliskość moich kotów, ogrzewają swoim ciepłem i wyciągają z nas smutki, gdyby nie one, to ta zima byłaby dla mnie nie do zniesienia. Teraz koty zachowują się podobnie jak my, albo to my upodabniamy się do kotów bo jemy więcej i śpimy dłużej, w każdym razie oddziałujemy na siebie jednakowo. 
I mam taki czas, że odpoczywam sobie od bloga, bo ciągle mam coś do zrobienia z opóźnieniem, właśnie dziś rozbieram choinkę świąteczną oraz zajadam z niej czekoladowe bombki. 
Muszę się jakoś ogarnąć. 

Pozdrawiam ciepło:)








sobota, 17 stycznia 2015

do opisania



Mam taki czas, że wszystkie moje poważne rozmowy dotyczą tematu wolności słowa. Jestem zmęczona i doskwiera mi dziś samotność. 
Dobrze, że mam dziś czerwone wino, muzYkę i wspomnienia:)









niedziela, 11 stycznia 2015

JE SUIS CHARLIE



Koniecznie do obejrzenia:




wtorek, 6 stycznia 2015

Grasse



Moja pierwsza wycieczka w tym roku. Tym razem udaliśmy się w stronę słońca do Grasse.  Miasto słynie z wytwórni perfum na całym świecie, produkując naturalne aromaty. I choć nie udało mi się dotrzeć w okresie letnim, gdzie słynne zapachy mimozy, jaśminu, róży i lawendy z okolicznych pól pobudzają zmysły, to i tak odnalazłam próbki ziół i kwiatów oraz hola, hola udało mi się też powąchać( nie po raz pierwszy) woń grzybów halucynogennych, opium, kokainy, tytoniu i kawy w Międzynarodowym Muzeum Perfum. Oczywiście zapoznałam się z historią przemysłu perfumeryjnego oraz przyswoiłam wiedzę na temat destylacji. Była to dla mnie dosyć pouczająca lekcja dla koneserki zapachów, jaką jestem ja.  Teraz mogę sama zacząć eksperymentować z produkcją aromatów. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie...
Aha, muszę dodać, że po wyjściu z Muzeum czułam lekkie odurzenie, czyżby za dużo opium?

Oczywiście nie mogło zabraknąć wędrówki po malowniczych, krętych uliczkach w Grasse. Spacer o tej porze roku, bez tłumów na ulicach to sama przyjemność, w końcu styczeń to nie sezon na zwiedzanie . 
Wycieczka udana bo nie brakowało słońca, termos z gorąca herbatą był, kanapka też i co najważniejsze to to, że dobry humor nas nie opuszczał. Dzień zleciał tak szybko, że zaraz było trzeba wracać ostatnim autobusem.  Tylko wypatrywać mi dni róży i jaśminu w Grasse, ale zdaje się mi się, że to dopiero w maju.

Zapraszam:)













Jednym z najciekawszych zabytków jest Katedra notre Dame du Puy, zbudowana w X-XI w. Wewnątrz katedry znajduje się fragment ołtarza Louisa Brea, zobaczyć również można dzieła sztuki Rubensa i  Fragonarda francuskiego malarza pochodzącego z Grasse.  







na koniec 2 zdjęcia o mnie.
 ciuchy stare jak świat, oczywiście wygrzebane z dna szafy:)




 mój nałóg, dzień bez niego dniem straconym:)




sobota, 3 stycznia 2015

Burak liściowy w curry


Basta mówię, koniec obżarstwa. Zaczynam reżim.

Na początek 2015 r, proponuję coś lekkiego, czyli liście buraka w curry a do tego brązowy ryż.

Liście  buraka mogą być również wykorzystane w kuchni, kwestia tylko odpowiednich przypraw. Zielone liście przypominają smak szpinaku a biała łodyga zaskakuje swoją  chrupkością. 

składniki:
cebula
6 liści buraka
sól
pieprz
sok z cytryny
przyprawa curry
gałka muszkatołowa
olej
chilli
kurkuma

Najpierw cebulę kroimy w kostkę następnie odkrawamy białą łodygę, nie wyrzucamy jej, bo ta część jest równie dobra, jak liście. Kroimy ją w kostkę i podsmażamy razem z cebulą około 5 minut z odrobiną wody. 
 W międzyczasie kroimy w paski zieloną część buraka i dodajemy do pozostałych składników. Skrapiamy sokiem z cytryny, doprawiamy i nie żałować sobie curry,
Podawać np z ryżem:)





Fisz-Ślady