wtorek, 6 stycznia 2015

Grasse



Moja pierwsza wycieczka w tym roku. Tym razem udaliśmy się w stronę słońca do Grasse.  Miasto słynie z wytwórni perfum na całym świecie, produkując naturalne aromaty. I choć nie udało mi się dotrzeć w okresie letnim, gdzie słynne zapachy mimozy, jaśminu, róży i lawendy z okolicznych pól pobudzają zmysły, to i tak odnalazłam próbki ziół i kwiatów oraz hola, hola udało mi się też powąchać( nie po raz pierwszy) woń grzybów halucynogennych, opium, kokainy, tytoniu i kawy w Międzynarodowym Muzeum Perfum. Oczywiście zapoznałam się z historią przemysłu perfumeryjnego oraz przyswoiłam wiedzę na temat destylacji. Była to dla mnie dosyć pouczająca lekcja dla koneserki zapachów, jaką jestem ja.  Teraz mogę sama zacząć eksperymentować z produkcją aromatów. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie...
Aha, muszę dodać, że po wyjściu z Muzeum czułam lekkie odurzenie, czyżby za dużo opium?

Oczywiście nie mogło zabraknąć wędrówki po malowniczych, krętych uliczkach w Grasse. Spacer o tej porze roku, bez tłumów na ulicach to sama przyjemność, w końcu styczeń to nie sezon na zwiedzanie . 
Wycieczka udana bo nie brakowało słońca, termos z gorąca herbatą był, kanapka też i co najważniejsze to to, że dobry humor nas nie opuszczał. Dzień zleciał tak szybko, że zaraz było trzeba wracać ostatnim autobusem.  Tylko wypatrywać mi dni róży i jaśminu w Grasse, ale zdaje się mi się, że to dopiero w maju.

Zapraszam:)













Jednym z najciekawszych zabytków jest Katedra notre Dame du Puy, zbudowana w X-XI w. Wewnątrz katedry znajduje się fragment ołtarza Louisa Brea, zobaczyć również można dzieła sztuki Rubensa i  Fragonarda francuskiego malarza pochodzącego z Grasse.  







na koniec 2 zdjęcia o mnie.
 ciuchy stare jak świat, oczywiście wygrzebane z dna szafy:)




 mój nałóg, dzień bez niego dniem straconym:)




24 komentarze:

  1. Ależ tam cudownie, ja także jestem miłośniczką perfum więc to dla mnie niemalże ziemia obiecana :)))
    Kurteczka i sweterek bomba! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No prosze jak pięknie , zaleta mieszkania bardziej na południe ;)
    Ale u nas dziś przepięknie - mgła osadzajaca szadź

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie i słonecznie :) Zazdroszczę, bo u nas buro i ponuro.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to do Opola troszkę drogi masz :D :D
    Fajowo wyglądasz, tak...niemodnie. Tak, tak, to zaleta i to wielka! To mnie w Twoim blogu urzekło, kiedy tu trafiłam pierwszy raz. Inność, swój świat, klimat, i ciuchowanie inne niż reszta modnego świata.
    Miejsce piękne, cudnie połazić, nawet tylko wirtualnie.
    A grzybki halucynki też wąchałam...nawet się częstowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo z Opola do Grasse:)

      Kurcze, dzięki takim komentarzom podbudowujesz mojego ego a ja codzienną pracą i wytrwałością, pracuję by tak nie było. Pilnować się muszę.

      Dzięki stokrotne za ten podbudowujący komentarz na Nowy Rok na tym internetowym padole .
      O grzybkach i innych substancjach psychoaktywnych, mogłabym napisać co nie co...ale w pl za to idzie się do więzienia, więc robić tego nie będę.
      Buziaki:)

      Usuń
    2. Nóż moje panie cóż to za rozmowy ;);)
      Ja znam głownie teorie .... Ale kiedyś w procesie kształcenia zażywało sie LSD by zobaczyć zniekształcenie rzeczywistości , wszystkie hiper i hipo sensytyzacje i halucynacje ..... To były czasy ;);) Moj Prof opowiadał :):)

      Usuń
    3. Rozmowy o nocnej porze...

      Aniu, LSD jak i inne narkotyki wykorzystywane są do tej pory w medycynie, oczywiście tylko w niektórych przypadkach pod ścisłą ochroną lekarzy i tylko podawane są w minimalnych dawkach np. Zostały przeprowadzone badania co do skuteczności lsd np. to, że zmniejsza objawy Parkinsona...
      Temat długi i szeroki więc na tym zakończę.
      Dobrej nocki:)

      Usuń
    4. Wiem , a amfetaminy na ADHD , to moja działka ;);)

      Usuń
    5. Zrobione, choć nie wiem dlaczego.
      Według mnie wcale nie byłoby to przechwalanie:)
      Czapka z głowy dla C

      Usuń
    6. Do więźnia się idzie za handel, nie za wspominanie o zażywaniu :D LSD nie jest mi obce, o mało mnie nie przenióśł na tamten świat. To była podróż w inny wymiar, zmieniła w pewnym sensie mój punkt widzenia, chociaż do siebie dochodziłam konkretny czas. Mimo to, nie jestem propagatorką. Nie dla każdego ta "zabawa". Może rozwalić system. Nawet jednorazowa przygoda.

      Usuń
    7. taaa...użyłam tylko przenośni.

      chodzi mi o to, że w p-l bardzo dużo rzeczy jest zabronione, sama rozmowa na niewygodne tematy prowadzi czasami do oskarżenia i potępienia.

      Usuń
    8. Ale tu chyba nikt nie potępi? :) Z resztą, nie ma się co przejmować cudzym potępieniem, coś Ty :)

      Usuń
    9. Nie chodzi mi o bloga ani też o moją osobę...chodzi o całość.
      Ale to nie rozmowa na pisanie.
      Za dużo by było tego by pisać.

      Usuń
  5. Ja też chcę do muzeum perfum. Świetna wycieczka. Cały czas szukam swojego ulubionego zapachu i jakoś nie mogę znaleźć. W ogóle, to bardzo ładnie się ubrałaś.
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  6. E, do Opola to spacerkiem mozna :) Zazdroszcze Grasse, koniecznie musze udac sie jeszcze raz w Twoje okolice, bo mi kilka miejscowosci chodzi po glowie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem Ci tutaj:) Hiszpanskiego juz od dawna sie nie ucze, ale owszem uzywam. Jak kiedys sie nauczylam, tak mi zostalo po wsze czasy mysle, chociaz lapie sie, ze akcent juz nie ten i czasami slowa mi brakuje, ale to normalne.

      Usuń
  7. Ten spacer co nam tu zafundowałaś to prawdziwa uczta dla ducha. Aż cieplej się zrobiło.
    Teraz mnie będzie męczyć, bo byłam tam gdzieś w jakiejś fabryce perfum ale lata temu to było i już nie pamiętam gdzie... Może to Grasse...? Tak czy inaczej zazdroszczę tego odurzenia.
    Włosy nieścięte. No i dobrze!!! ;)))
    d.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny raz przenosisz mnie w przepiękne, pełne uroku miejsce :).
    Ciekawa jestem Twoich perfumeryjnych eksperymentów :). Napisz kiedyś o tym.
    P.S. Ciuszkowo, jak zawsze sympatycznie i po Twojemu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O, wycieczka sentymentalna! Byłam tam wieki temu, w drodze na wakacje w Hiszpanii. Całkiem inne czasy to były, ale perfumy pachniały tak samo. Tylko, że nas nie było wtedy stać nawet na kropelkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim Muzeum Perfum można postradać zmysły :). Zapomniałam jak się to "zboczenie" nazywa ale ja je mam i chodzi o to, że zapamiętuję zapachy towarzyszące pobytom w różnych miejscach, różnym wydarzeniom itp. I jak sobie coś wspominam to pamiętam czym w danej chwili pachniało. Np. w sobotę jechałam na rowerze i poczułam hostel w Kuala Lumpur :). A zapach oregano kojarzy mi się z grecką wyspą Skopelos gdzie w wakacje dawno temu pracowałam jako kelnerka - i pomimo tego, że jadłam oregano w różnych krajach to zawsze Grecję czuję. Wiem, że ten komentarz jest trochę bez składu ( i pewnie bez sensu ). Chciałam tylko wspomnieć o tym, że sobie zapachy zapamiętuję :). Tak a propos tego pachnącego muzeum. Dziękuję za uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Grasse - miejsce mi nieznane. Ciekawy klimat na zdjęciach. A sweter milusiński:)

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko, Twój zmysł powonienia napewno był odurzony!! Tyle zakazanych substancji naraz;);) Swoją drogą czy ta miejscowość nie "występowała" w książce "Pachnidło"?
    Fotki bardzo lubię, lubię Twoje podróże i Twoje buty, chociaż zrobiłaś im taką antyreklamę;) A i ciekawa jestem który zapach będzie Ci się kojarzył z tą wycieczką. Ja zawsze kojarzę dane miejsce z danym zapachem/smrodkiem...tak tak bo to nie zawsze jest super przyjemny zapach. Np Bangkok kojarzy mi się z trawą cytrynową ale też z odorkiem ścieków, polskie morze z wonią wodorostów i szyszek a góry w Czechach z grzańcem w sensie zapachem grzańca, no z grzańcem też;)

    OdpowiedzUsuń