sobota, 18 kwietnia 2015

Kushinagar


Kolejne miejsce, kolejna ważna przystań dla tych, którzy podążają śladami Buddy. I tak trafiłam do   Kushinagar w północnych Indiach. To miejsce gdzie Budda wygłosił swoje ostatnie nauki i tu został poddany kremacji, a dokładnie w Rambhar Stupa.








Wszystko pięknie układa mi się teraz w głowie, a dokładnie cała historia związana z filozofią buddyjską. Nareszcie pewne wydarzenia zostały usystematyzowane. Musiałam tam pojechać, a raczej chciałam. Powód był nie lada, gdyż życzyłam sobie by wszystko lepiej zrozumieć i zobaczyć na własne oczy te słynne miejsca, ogarnąć to co mi zalegało na wątrobie.
I powiem kochani, że wszystko pięknie, jest zachwyt, radość, wspaniała wycieczka, ble, ble, ble... wszystko to znamy, ale najważniejsze jednak jest to, że dane mi było spotkać na swojej drodze wspaniałych ludzi, których połączyła nas ta podróż. Niezwykłe doświadczenie dla umysłu i dla dalszego rozwoju.
Wgląd życzliwych ludzi, którzy pokazali nad czym  by można jeszcze popracować i nie wcale tam jakaś gadanina typu musisz jeszcze wykonać to i tamto by być lepszym, ale zwyczajna relacja z kimś, kto jest w stanie wysłuchać, pokazać i zrozumieć, iż ludzie są Twoim lustrzanym odbiciem i przykładem, jaki naprawdę jesteś, czy przyciągasz czy raczej odpychasz.
Jeśli jesteś w stanie to pojąć, zaczyna się świetna zabawa z emocjami i praca z nadmuchanym ego.

Wiem, że dla niektórych jest to tak oczywiste, że zastanawiać się nie ma po co. I zajebiście cieszę się, że są Tacy, którzy mają ten wgląd i  mądrość przenikającą.
Piątka dla Was za to. 
Jednak z punktu widzenia osoby, która od zawsze miała ze sobą problemy, nie do opisania jest uczucie jakie mnie wypełnia, radość i wdzięczność za to co mi się przytrafiło i za to, co się  wydarza w tej chwili.

Niech żyje Kushinagar!

Niech żyje, niech sobie żyje:)


11 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę z powodu tak pozytywnych wrażeń.
    B. ciekawy klimat, w szczególności na pierwszym zdjęciu.
    W buddyzmie można znaleźć wiele elementów godnych naśladowania. Przez semestr uczęszczałam na przedmiot poświęcony buddyzmowi właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To czysta magia być w takim miejscu...
    I magią jest spotkać przypadkowych ludzi, od których można dostać coś dobrego. A potem dać dobro od siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super, ciesze sie razzem z toba, ja niestety jeszcze sie zmagam ze sama soba...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę. Stanu ducha szczególnie, podróży również.
    :)
    Tak ciepło w klacie się robi, gdy czyta się takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Och! nie wiem co napisać...
    Gratuluję! i życzę sobie tego samego :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak. Ja też nie wiem co napisać :) Chwilo trwaj :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to raduję się razem z Tobą, że zrobiłaś to, czego pragnęłaś, osiągnęłaś to, co chciałaś, i jesteś w jakiś sposób spełniona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Elunka :)
    Cieszę się, że ta podróż pozwoliła wyprostować Twoje ścieżki!!! Cieszę się, że myślisz tak pozytywnie :). Pojechałaś w konkretnym celu i osiągnęłaś to, czego chciałaś!!! Super!!!
    Serdecznie pozdrawiam i... podkradam trochę Twojej energii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O żesz Ty! Dawno mnie tu nie było a Ty proszę - w Indiach. Ale się cieszę Twoim szczęściem! No nie mogę no! I cieszę się, że akurat zaparzyłam wielki kubas herbaty - będę miała do nadrabiania postów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę -bo jest czego !- wyprawy i odwagi i pomysłu i ogółu :) Cudeńka zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń