piątek, 10 lipca 2015

Podróż do Nepalu i trochę wiadomości ogólnych


Z Indii do Katmandu pojechaliśmy autobusem. Podróż trwała tylko 27 h, ale dla chcącego nie ma nic trudnego, daliśmy radę dzięki przefajowej ekipie, która towarzyszyła nam w drodze, oraz lekko zakrapianych urodzinach naszej koleżanki. Konsumowaliśmy hinduskie whisky(z colą daje radę)uważając by, zacny trunek nie wylewał się z kubków z powodu bardzo wyboistej, górzystej drogi . Staraliśmy się bardzo, ale niestety whisky w większości wylewała się na nasze ubrania. Trudno było opanować system picia z plastikowego kubka.

Przekraczając granicę, dosłownie od ręki wyrabia się wizę nepalską. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, po prostu wypełnia się druczek z informacją w jakim celu przyjechaliśmy, gdzie się nocuje( nie musi być tak bardzo dokładnie wpisany), bo i tak tego nie czytają, tylko płacimy 25 $ za wizę turystyczną i już po wszystkim.
 


 Do  największego miasta i stolicy Nepalu, Katmandu  dotarliśmy o 5 rano. Trochę zmęczeni po nocnej podróży, udaliśmy się do hotelu i  ku naszemu zdziwieniu, hotel był na prawdę w porządku, jeśli chodzi o warunki nepalskie. Taki europejski standard, któremu nic nie brakuje. Łazienka, prysznic, ręczniki, dosyć czysta pościel, ale i tak tradycyjnie spałam w śpiworze, telewizor, bo( jeśli o mnie chodzi, to mogłoby go nie być) pisałam już wcześniej, że wyrzuciłam z domu -.

Na początek udaliśmy się do pobliskiej knajpki w celu skonsumowania śniadania. I tu, przyznaję się bez bicia,  skusiłam się z wielką ochotą na jajecznicę, nie tofucznicę, ale taką z prawdziwych jajek.. Po dwutygodniowym pobycie w Indiach i konsumowaniu na prawdę ostrych potraw, zapragnęłam europejskiego jedzenia. Po prostu wymiękłam, gdy zobaczyłam na talerzach grzanki z jajecznicą u znajomych. Moje przekonania wegańskie zostały przekreślone jednym zamówieniem "to, ja też poproszę". Napojeni i najedzeni  udaliśmy się w miasto, by odkrywać to co nam nieznane. Pierwsza była medytacja a później zwiedzanie.
 
 
 
 
Będąc w Nepalu, należy koniecznie zwrócić uwagę na dostawę prądu, ponieważ są bardzo częste  przerwy, przeważnie wyłączany jest na około 11 godzin na dobę. Oczywiście dostawy prądu zmieniają się co tydzień i dlatego warto pilnować rozkładu jazdy, w przeciwnym razie nasze telefony, baterie mogą być nam nie przydatne przez długi okres czasu .  W każdym hotelu powinna być taka informacja.
 


 


 
Ludzie Nepalu to hindusi i emigranci  z Tybetu. Ci ostatni nie mają tu za dobrze, ponieważ nie posiadają  papierów ani pozwolenia na pracę. 90 procent społeczeństwa tego państwa, jest wyznania hinduistycznego, pozostali to buddyści. Nepalczycy to bardzo przemili, pomocni ludzie, nie tak nachalni jak hindusi, z uśmiechem na twarzy potrafią zorganizować w krótkim czasie wycieczkę, trekking, czy znaleźć tani hotel.
Generalnie żyją oni w skrajnym ubóstwie, w skromnych warunkach mieszkaniowych,  przeważnie w lepiankach lub w gliniankach. Żywią się głównie tym, co natura przyniesie w danej porze roku, uprawiając warzywa  na małych poletkach. Wyczytałam, że tutaj również występuje system kast, jeszcze okrutniejszy niż w Indiach. To do jakiej kasty jesteś przypisany, zapisane jest to nawet w imieniu i nazwisku, niestety nie można od tego uciec.
Bieda i bezradność w niektórych regionach jest tak przerażająca, iż niektóre rodziny sprzedają swoje najmłodsze córki do indyjskich burdeli, a tam przeważnie zarażają się Aids i automatycznie wyrzucane są z pracy a także porzucane przez swoje rodziny. Niestety, nie ma dla nich litości, życie ich nie rozpieszcza.
 
 
 


5 komentarzy:

  1. Przerażające jest, że na ludzi żyjących już w takim ubóstwie, spadł jeszcze kataklizm!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pouczające świadectwo prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mu tak sobie obrastamy w tłuszcz i narzekamy , ze za mało , za mało ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie długie podróże autokarem to dla mnie idealne są do spożywania, uśmierzającego ból pleców i kolan, alkoholu:) Hihi, wyobrażam sobie, ten klimat z kubeczkami:D

    Warunki życia na pewno kształtują nasze oczekiwania poniekąd i nie zazdroszczę Nepalczykom:/ Jak nam prąd wyłączą na kilka godzin, to już jesteśmy bezradni.

    System kast uważam za okrutny.

    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że mam wyrzuty sumienia z powodu jedzenia mięsa. W najbliższych latach chciałabym je wyeliminować z jadłospisu, ale tylko swojego. Męża i dzieci zostawię w spokoju;) Ja stawiałabym na wegetarianizm, a nie weganizm. W jedzeniu jaj kur z wolnego wybiegu czy wiejskich stricte nie widzę nic złego;>
    Coby whisky się nie marnowała ja wypiłabym ją jednym haustem;)

    OdpowiedzUsuń