piątek, 13 maja 2016

rEstart

1,2,3...PRÓBA mikrofonu, jest tam kto?

3 MIESIąCE potrzebowałam by wrócić do obiegu. Moje początki macierzyństwa nie były łatwe, powiem szczerze, że było ciężko. Nie czułam się najlepiej w nowej roli, ani też nie było czasu zajrzeć do blogowej sfery, gdyby nie pomoc ze strony rodziców, to nie wiem jak bym sobie poradziła. Przez pierwszy miesiąc słyszałam tylko płacz małego bąbla i moje szlochanie po kątach, że to macierzyństwo wcale nie jest takie kolorowe. Szkoda, że wcześniej nie wczytałam się w poradniki bycia mamą, ani też nie byłam uważna na rozmowy rodziców o początkach rodzicielstwa... totalne nie przygotowana, brak wiedzy i doswiadczenia do bycia rodzicem. Do tego doszły trudności z karmieniem piersią, budzenie się dziecka co 2 godziny oraz histeryczny płacz spowodowany kolkami(chwała za kropelki Sab Simplex).Wszystko to spowodowało, że chciałam zwrócić maleństwo, ale zgubiłam gdzieś paragon i nie przyjmowali zwrotów.
Teraz gdy pierwsze zło minęło, muszę powiedzieć, że jestem oczarowana naszym małym synkiem.
Na szczęście nastały chwile, że nasz synek  zaczął się z nami komunikować i to ułatwiło nam zdecydowanie naszą oganizację życia. Póki co, przyzwyczajamy naszego malca do spacerowania i krótkich wypadów poza miasto...myślę, że będzie z niego niezły globtroter.




8 komentarzy:

  1. Myślałam o Tobie niedawno. Miło Was widzieć i wiedzieć,że jest ok.
    Początki nigdy nie są łatwe, instrukcji obsługi nie dają :))
    Powodzenia na dalszej drodze macierzyństwa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze gratuluję! Właśnie ostatnio myślałam co tam u Was :) No początki nigdy nie są łatwe, ale tak myślę że nawet tona dobrych rad i miliony przeczytanych poradników nie przygotują nas do roli mamy - to trzeba przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wróciłaś! Bardzo się cieszę, że wszystko już dobrze, bo tak się zastanawiałam, co tam u Ciebie. Jak przeczytałam Twój wpis to zobaczyłam moją siostrę, urodziła synka 3 tygodnie temu i też jest na etapie doła z elementami paniki ;) Dobrze czytać, że to tylko chwilowe i jest nadzieja na lepsze :)
    Cieszę się, że dałaś znać, trzymaj się dzielnie, dużo zdrowia i uśmiechu życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Elunka, czesto o Tobie myslalam przez te kilka miesiecy. Zastanawialam sie, czy wrocisz do blogowania. Fajnie wiec, ze jestes:)!!! Macierzynstwo to... ciezki (ale i pelen uroku) kawalek chleba. Zobaczysz z kazdym dniem bedzie latwiej :)!!! Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje przede wszystkim! Mysle, ze zaden poradnik nie bylby w stanie Cie przygtowac a tylko w glowie namieszal. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję dziewczyny za podbudowujące komentarze. Niezmiernie mi miło, za wsparcie i zrozumienie chwilowych, ale zarazem ciężkich momentów w życiu każdej świeżo, upieczonej mamy. Myślę, że tylko kobieta-matka potrafi zrozumieć taką sytuację. W każdym razie, miło.
    Z blogowaniem nie wiem jak będzie, bo oprócz macierzyństwa mam jeszcze inne zagmatwane historie, które nie pozwalają wieść spokojnego życia. Mam nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie i czasem uda mi się zrelaksować czytając wasze blogi.
    Uściski dla każdej z Was:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jakie stópki przecudne! Wiesz co, a ja myślę, że to chyba lepiej, że nie czytałaś żadnych poradników - każde maleństwo jest inne i żadna książka nie przygotuje do trudów macierzyństwa. Co prawda mamą jeszcze nie jestem ale jak mi się czasem zdarzy przeczytać jakieś forum dla mam itp. to najzwyczajniej w świecie odechciewa się mieć potomstwo :). Jestem przekonana, że teraz będzie już coraz lepiej i kiedy minie największy stres zaczniesz maksymalnie odczuwać uroki bycia Mamą. Gratulacje i niech Maluch fajnie i zdrowo rośnie ( na globtrotera :) ).

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje przede wszystkim:)

    Dobrze, że wróciłaś! Zaglądałam co jakiś czas do Ciebie, żeby zobaczyć, czy wróciłaś:)

    Fajnie, że się do siebie przyzwyczajacie, uczycie się siebie. A poradniki - mogą pomóc, ale warto ufać też sobie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń