czwartek, 28 lipca 2016

w malinowej kiecuchnie

 
Już nie długo, co raz bliżej do dni wolnych. Cieszę się, że po tak długim czasie nieobecności, odwiedzę swoje stare strony. Zobaczymy, czy wszystko stoi na swoim miejscu i czy w mojej ulubionej knajpie dalej przebywają te same osoby. Zdaję mi się, że będę mieć chwilowy dzień świstaka.
Bardzo bym się ucieszyła gdybym zobaczyła, starych, zmarudziałych, zgryźliwych znajomych, którzy ciągle psioczą na politykę, ludzi, ale w gruncie rzeczy są bardzo sympatyczni, jeszcze... z poczuciem humoru. Czasami miło wrócić do tego miejsca skąd się przyszło i spojrzeć na swoje życie, tu, gdzie się teraz jest. Można zaobserwować całkiem ciekawe zjawiska.
 
 
*  Kiecunia wyciągnięta z szafy, bo wzięło mnie coś na malinę. Muszę przyznać, że całkiem zdrowo i energetycznie wygląda się w tym kolorku. 
 
 
 


 

środa, 27 lipca 2016

jE sUiS niCe

 

Pokojowy islam i jego dzieło






 


poniedziałek, 18 lipca 2016

miejski imidż

 Ogólnie to, nie mamy lekko, bo rodzice i cała rodzina daleko, także jedynie możemy liczyć tylko na siebie, ale nie narzekam ponieważ wszystko da się zorganizować, kwestia tylko dogrania dnia oraz wyrzeczenia swoich prywatnych przyjemności. Na szczęście i nareszcie zaczął się dla mnie po tak długim okresie abstynencji  czas smakowania wieczornego wina a ten cudowny trunek, potrafi zrelaksować po ciężkim dniu pracy. Normalnie życie jest piękne i tyle mi potrzeba.
 
Dzisiejszy łaszek, to zwyczajna, miejska stylówa, przecież każda z nas ma w szafie krótkie portki i podkoszulek, ale jest autentycznie i bez ściemy. Mój ostatnio imidż wygląda tak, że szybko wrzucam na siebie  to co wygodne, przewiewne i lecę z wózkiem, torbą i z dzieckiem na spacer. Trzeba uwijać się szybko, dlatego nie mam czasu na pindrzenie się przed lustrem. Tak poza tym to wszystkie nasze wyjścia, spotkania z przyjaciółmi są z naszym synkiem. Co prawda już nie są tak intensywne jak kiedyś, do białego rana przy głośnej muzyce i suto zakrapianym winem ale krótkie, sympatyczne, bardzo skoncentrowane na naszym synku. Nie żałuję i wcale mi nie tęskno za dawnymi egoistycznymi przyzwyczajeniami. Kurde, w końcu jestem sobie mamą.
 
                                                                  
 
                                                                                

 


A tu nasza z synkiem ostatnio ulubiona płyta. Bardzo lubimy słuchać i poruszać się w rytm czarnej muzyki, marząc że kiedyś wybierzemy się w podróż po Afryce. Co tu dużo mówić, trzeba posłuchać 3 znakomitych muzyków: Gérald Toto, Lokua Kanza oraz Richard Bona