niedziela, 30 października 2016

Halloween


Biegnę jutro po cukierki do sklepu dla dzieciaków z okazji Halloween. W zeszłym roku nie miałam żadnych słodyczy i czułam się z tym niedobrze. Uważam, że w całej tej zabawie nie jest  najważniejsze zdanie dorosłego, lubi czy nie lubi, bo to takie amerykańskie, a my w Polsce przecież mamy święto zmarłych, zaduszki i obchodzimy je w zupełnie inny sposób, bo przecież to czas zadumy, refleksji nad przemijaniem i wspomnień naszych bliskich, którzy odeszli.

 Ja tam patrzę na to inaczej, doceniam ich kreatywność, pomysłowość i wyobraźnię, bo wtedy dziecko musi wymyślić za kogo, lub co, chce się przebrać, zrobić upiorny makijaż a przede wszystkim doceniam za chęć do zabawy. Biegają wtedy z radością po klatce, z 1piętra na ósme, robiąc co niemiara hałasu. No jasne, że udaje że się przestraszyłam, ale jaki mają z tego ubaw, to nie do opisania.
W każdym razie, obiecałam sobie, że w tym roku już nie zapomnę.






uwielbiam

 

czwartek, 27 października 2016

kapusTa WłosKa w sosie BeszaMelowym

 
 
Została mi połowa kapusty włoskiej,  nie wiedziałam co z nią zrobić więc zapiekłam w piekarniku w sosie beszamelowym i posypałam żółtym serem. Wyszło całkiem smacznie. Mnie smakowało i panu też, także danie będzie do powtórki,  bo to taki kotlet inny niż zwykle. Podałam z pieczonymi warzywami i ryżem.
Wiem, że zdjęcia są mało ciekawe, nie takie jak z blogów kulinarnych, że od samego patrzenia aż ślinka cieknie, ale uwierzcie mi, że zapiekana z kapusty nie była w planie na bloga i dlatego wygląda, jak taka domówka
No, ale co jak co, wyszła całkiem, całkiem...
 
*gdyby, ktoś chciał skorzystać z przepisu, to śmiało proszę mówić, dopiszę.
 
 
 
 

 

niedziela, 23 października 2016

Nigdy nie przypuszczałabym

 

Nigdy nie przypuszczałabym, że bycie rodzicem i opiekowanie się swoim dzieckiem, będzie dla mnie tak fantastycznym doświadczeniem, oczywiście poza pierwszymi 3miesiącami, które były koszmarnie dla mnie trudne. Przez tyle lat bałam się odpowiedzialności za tak małą istotę, ale szczerze powiedziawszy było mi też wygodnie w moim poukładanym życiu bez pieluch i płaczu. Wcześniejsze rozumowanie, wiadomo rozumowanie egoistyczne, komfortowe, ukierunkowane było tylko na siebie i swojego pana. Ten właśnie pogląd sprawiał, że posiadanie dziecka zaburzy nam całkowicie tę naszą harmonię, spokój i cały usystematyzowany świat. Na dodatek byłam zadowolona i usatysfakcjonowana ze swojej pracy, ponieważ była to praca wymarzona, związana z kierunkiem studiów, oprócz tego ustawiczne doszkalanie się, dbanie o sylwetkę, zajęcia luźne, znajomi, wyjazdy, wypady z nimi, podróże. I gdzie w tym wszystkim miało być dziecko?
Wiecie, najbardziej w swoim życiu myliłam się tak naprawdę tylko w kwestii tego, że to całe moje całkiem fajne życie nagle się skończy, kiedy pojawi się ta mała istota.
Dziś z ręką na sercu przysięgam, że nic się nie skończyło. Nadal podróżujemy, wychodzimy do ludzi i chce nam się bardziej niż kiedyś, jesteśmy bardziej zorganizowani. Piszę, jako matka niesfrustrowana, ale mega wyluzowana z dystansem do małego sralińskiego.

Hej, hej no i zobaczymy co będzie dalej, bo tak naprawdę ta przygoda dopiero się zaczęła. Powtarzamy sobie z panem, że nasz synek nie jest naszą własnością, to tak na wypadek gdybyśmy chcieli za bardzo wnikać w jego życiowe decyzje.
Teraz jest mały i nie widzi świata poza nami, ale ten mały nadaje kierunek w życiu.

* Sukienka wiekowa w motyw paski, zawsze na czasie:)


 
 


 


 


środa, 19 października 2016

weekend we Włoszech

 

W zeszły weekend udaliśmy się do Włoch odwiedzić znajomych. Spędziliśmy z nimi bardzo przyjemny czas, w spokoju, w ciszy i z dala od wielkich miast. Na dodatek przygotowaliśmy wspólne wegetariańskie potrawy. Natomiast wieczorową porą, błoga cisza otulała całą wioskę przez to dane nam było wysłuchać niesamowite odgłosy zwierzyny leśnej. W tym czasie dotleniony dzieciak spał jak suseł a my dorośli, podziwiając nocne widoki, dotrzymywaliśmy tej ciszy towarzystwa, popijając wytrawne, czerwone wino. Uwielbiam takie weekendy.
 
 
 
 
 
 
 






 
 

 już pomalutku przygotowuję balkonik na jesień
 
 

sobota, 15 października 2016

Polska walcząca

Kolejna odsłona odzieży dziennej w jesiennej aurze to: t-shirt, który dostałam w prezencie od mojego pana. Reszta wiekowa. Na wstępie chciałam  wytłumaczyć się, że nie należę do Narodowego Ruchu. Ostatnio dowiedziałam się, że to właśnie narodowcy, bardzo chętnie noszą koszulki ze znakiem Polski Walczącej, czy to prawda?. Oprócz tego nie dziwcie się moimi wyszczerzonymi zębami, ale stroję miny przed moim synkiem rozśmieszając go jak umiem. Uśmiech dziecka bezcenny.
 
 
 
 
 
 

 





o tej porze roku, genialnie nastraja muza reggae,
posłuchajcie,
DANAKIL
SOJA



 
 

środa, 12 października 2016

Saint Jean Cap Ferrat

Wykorzystuję każdą chwilę na zwiedzanie Francji, bo nie wiem jak długo jeszcze tu zostaniemy. Odwiedzam miejsca w których nie byłam i chłonę ją całą sobą, tę Francję przepiękną.
Po prostu trwam w niej jak najlepiej potrafię jeszcze...bez sentymentalizmu,  ale z wielką radością, że mogłam tu być i przeżyć to miejsce na własnej skórze.
Nie, nie... jeszcze nie wyjeżdżam, decyzja jeszcze nie zapadła, ale czuję, że nasz czas  dobiega tu końca. Z kilku przyczyn, o których nie będę się rozpisywać ponieważ tematy polityczne i religijne, skłócają ze sobą ludzi.
Tak więc, zostawiam Was w klimacie przepięknego Cap Ferrat. Warto przyjechać w to miejsce, tylko 10km od Nicei i tylko 10km od Monako.

 

 








niedziela, 9 października 2016

z krzyża zdjęta

 
Na pierwszym zdjęciu wyglądam, jakbym z krzyża właśnie co dopiero zeszła, ale nie przez przypadek wrzuciłam to zdjęcie, bo coś ostatnio uskarżam się na lędźwiowe. Wiadomo, młody już lekki nie jest i nie waży 3kg a 10, a nosić czasami trzeba, taki żywot rodzica.
Przyglądam się nosidełkom ergonomicznym i myślę, że za niedługo dokonam takiegoż zakupu, właśnie po to, by nie nosić "pociechę" z przodu, ale z tyłu na plecach. Obecnie posiadam nosidełko Baby Björn, ale już za niedługo ciężar ciała nie będzie pozwalał na jego dźwiganie.
 Mam nadzieję, że lekkim mi będzie on, mój syn. Czy macie może w tym temacie matki polki, jakieś doświadczenie?
Bardzo bym była rada, wysłuchać i poczytać opinie doświadczonych.
 
 
 
 
 

środa, 5 października 2016

powakacyjny post z kraju



No i tak.
Wakacje minęły w Polsce tak szybko, że nawet nie spostrzegłam, że już jesień nadeszła. Ech, było bardzo miło, rodzinnie, ciepło i bardzo intensywnie. Odwiedziliśmy z synkiem najbliższą rodzinę i zapragnęliśmy powrotu do kraju. Wszystko się zmienia na lepsze i bardzo mnie to cieszy. W rezultacie poziom życia w kraju nie odbiega już od warunków krajów południa Europy, widać to gołym okiem u moich przyjaciół i znajomych. Cieszę się, że większość znajomych jest zadowolona. Co prawda, nigdy nie wyjechałam z kraju z powodu niskich zarobków, czy braku pracy, ale bardziej chodziło mi o doświadczenie i przekonanie się czy sobie poradzę i czy się sprawdzę. Jednak po kilku latach na  emigracji, uświadomiłam sobie, że brakuje mi na co dzień bliskości i kontaktu ze swoimi.
Co z tego wyniknie, nie wiemy. Jeszcze nie zapadła ostateczna decyzja. Dajemy sobie jeszcze czas.