poniedziałek, 26 grudnia 2016

ta pani przyszła w tym kożuchu i w nim wychodzi

"Ja bardzo przepraszam, ale podejrzenia panów są całkowicie bezpodstawne. Ja niczym nie handluję. Ta pani przyszła do mnie w tym kożuchu i w nim wychodzi." To tak apropo, mojego okrycia wierzchnego.
Była powtórka tego filmu po wielu latach. Ubaw był po pachy.

Poza tym we Francji, niestety czas Świąt Bożego Narodzenia jest skrócony niż w Polsce, bo trwa tylko 1dzień. Oczywiście, przedsmak Świąt czuje się już wcześniej z uwagi na to, że w domach już na początku grudnia pojawia się choinka, a z początkiem Nowego Roku już znika. 

Brak również wigilijnej kolacji, owszem urządza się rodzinny obiad w pierwszy dzień świąt, ale bez opłatka, barszczu i pierogów. 
Inność przez nas przyjęta, już nie tak mocno przesycona polską tradycją, ale z przyjaciółmi i ich daniami z różnych zakątków świata. Atmosfera nie co jest luźniejsza, bez refleksji nad relacjami rodzinnymi. 
Nie jesteśmy osobami wierzącymi, ale lubimy organizować Wigilię u nas w domu, stwarzając serdeczną atmosferę przy stole w tym dniu. 


Ciekawam, jak Czas u Was minął, mija....














poniedziałek, 19 grudnia 2016

Przedświąteczny czas i martensy


W tym roku, wiglię spędzamy w najbliższym gronie ze znajomymi, a z rodziną tradycyjnie pozostał nam kontakt przez skype. Młody, zdołał się już przyzwyczaić do rozmów z dziadkami na ekranie, także godzina w ciągu dnia, przeznaczona jest na komunikację z najbliższymi.  

W przerwie od świątecznych obowiązków postanowiliśmy wyjść na spacer, odsapnąć i złapać oddech przed sprzątaniem, zakupami i przygotowywaniem wigiijnych potraw.
 Na domiar tego, zepsuł mi się telefon i straciłam łączność z gośćmi.  Wszystkie kontakty posiadam  tylko ja i tylko w moim telefonie. 
Święta się odbędą, tyle, że trochę wtargnie się dezorganizacja, chyba że do tego czasu uruchomię telefon. Trzymajcie kciuki.




*Prawie wszystko vintage, no i ukochane martensy












wtorek, 13 grudnia 2016

Klimat na Lazurowym Wybrzeżu. Szlak Val de Siagne


Jestem w stałym kontakcie z rodziną. Niby nie jesteśmy tak daleko od siebie, bo przeliczając na czas tylko 2,5 h samolotem, a 1700km do przebycia autem . Nie jest to dystans nie do pokonania, ale ekonomicznie podróż zbyt często zwyczajnie się nie opłaca. W obie strony wychodzi zbyt drogo, by przywitać się z rodziną w święta, ale nie narzekamy, cieszymy się tym, co mamy. 

Na szczęście pogoda w święta będzie dopisywać z uwagi na położenie Lazurowego Wybrzeża. Klimat jest tu umiarkowany i śródziemnomorski, w związku z tym, słońca tu nie brakuje. 
Zazwyczaj mamy tu łagodne zimy, nie ma prawie przymrozków. 
Zeszłej zimy temperatura wahała się od 7 do 19 st. w ciągu dnia, a wieczorem było trochę chłodniej.
Od strony gór, mamy naturalny regulator temperaturowy a od strony morza stale wieje bryza.

Za to czasami pojawiają się wiatry, od zachodu do morza zwany La Tramontane, a wiejący wzdłuż doliny rzeki Rodan-Mistral. Zimą jest bardzo silny, zimny i gwałtowny, odczuwa się przy tym dyskomfort, ale jest również plus, ponieważ przepędza chmury i oczyszcza powietrze. 
To tak dla zachęty, gdyby ktoś chciał spędzić święta na Lazurze z dala od zimna i szarości za oknem.
W razie czego, służę pomocą, co, gdzie i jak....


Na szlaku w dolinie Siagne




















środa, 7 grudnia 2016

La TurbiE

La Turbie, to typowe miasteczko w klimacie prowansalskim, które zachowało prawie w nienaruszonym stylu klimat przeszłości, łącząc ze sobą styl średniowiecza z barokiem.
Przepiękne wąskie, brukowane uliczki z ozdobnymi kwiatami w doniczkach prowadzą do starego miasta, a w nim odrestaurowane domy i kamienice, gdzie na piętrze sąsiedzi po przeciwnych stronach nieomal podają sobie ręce.
Na jednej z ulic widać starą, kamienną fontannę oraz do dziś zachowaną komunalną pralnię.
Chodząc po starym mieście zauważyć można brak sklepików z pamiątkami i turystów, tylko cisza, otula miasto. Jak dla nas, wymarzona chwila do zwiedzania miasta.
Dumą miasta jest również olbrzymie Trofeum cesarza Augusta zbudowane 2000lat temu przez rzymian, które znajduje się na skale, tuż nad Monako, jak i też całe miasto. 
Koniecznie zajrzyjcie w te strony będąc na Lazurowym Wybrzeżu, bo miasteczko naprawdę warte zobaczenia, a w przewodnikach nie piszą o nim zbyt często.





Kupiłam niedawno płaszcz w vintage shop. Prosty krój, lekko wcięty w talii, idealnie pasuje do jeansów. W sumie to nie potrzebowałam kolejnego nakrycia zimowego, tak naprawdę to cena mnie skusiła, bo kosztował tylko 10euro. Mówię sobie, aaa...przyda się. Mam nadzieję, że jeszcze mi posłuży i będzie się nosić go lekko.