niedziela, 1 stycznia 2017

banda DEGLINGOS i co za 10 lat?

Pamiętam, jak kiedyś na studiach pewna pani profesor zadała nam pytanie, co chcielibyśmy robić, gdzie byśmy chcieli być i jak sobie wyobrażamy swoje życie za 10 lat. 
Mieliśmy czas na zastanowienie się i zapisanie swojej odpowiedzi na kartce papieru bez konfrontacji z innymi.  Nie będę pisać o moim celu, bo każdy ma swój, ale napiszę tylko, że większość moich planów zrealizowałam, bez rozpychania się łokciami i bez brnięcia do celu za wszelką cenę. 
Od tamtej pory robię taki bilans dla siebie samej, weryfikuję myśli, podążam za marzeniami i je realizuję. Czasami cel w sobie nie jest najważniejszy, liczy się droga po której się dąży i to czego się na niej dowiadujemy, co robimy. 
W tym roku mija u mnie  kolejne 10 lat. 
Nadszedł więc czas, by zapytać się siebie samej, jak  wyobrażam sobie dalsze życie i czy mam jakąś sprecyzowaną wizję na temat tego, co chciałabym robić. Oprócz cieszenia się teraźniejszością, podążam swoją ścieżką, nie koncentrując się tak bardzo na samym celu, ale na odkrywaniu tego co ważne, piękne i istotne w codzienności. Bez planowania i gdybania, gdy osiągnę swój cel...(to w końcu będę szczęśliwa😏)

Ciągle daję sobie możliwość cieszenia się swoją podróżą oraz możliwością doświadczania przygód, które się przytrafiają. Każdy krok do przodu, małe osiągnięcia, oddech i działanie wprawia mnie w stan szczęścia. Mam nadzieję, że  i w tym roku będzie równie interesująco.

Życzę i Wam długiej, ciekawej podróży na ten rok 2017'
                                    
                                                      eluna








A tu przedstawiam zwariowaną bandę DEGLINGOS uwielbianą przez naszego synka. 




15 komentarzy:

  1. Ja 10 lat temu nie potrafiłabym sobie wyobrazic mieszknia w Luksemburgu
    Moze gdzieś indziej ... Dania była moim zawodowym wyzwaniem ...
    Ale druga cześć twojej wypowiedzi to sedno mojego podejścia do zycia ... Cieszyć sie droga ....każdego dnia i z każdego dnia ....

    Pozdrawiam cie Noworocznie i niech sie daży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Dania też mi się marzy.
      Zawodowe wyzwanie w D, ...ciekawe, co chciałabyś tam robić?

      Pozdrowienia:)

      Usuń
    2. To samo co we Francji ;)
      Leczyć wariatów ;) hahaha tylko zamiast francuskich - duńskich ;)
      Francuskiego tez od zera sie uczyłam 4 lata temu

      Usuń
    3. Aniu, to Ty we Fr działasz? Coś chyba przegapiłam:)

      Usuń
  2. 10 lat to kupa czasu, wszystko się może wydarzyć, zmienić. Każda rewolucja dokonać. Dla mnie to co się dzieje przez ostatnie 3 lata, to nie jest żadna przygoda, tylko ciężar, stres i wyzwanie, któremu niekoniecznie potrafię podołać. Ale taki lajf, widocznie moja pula beztroski została wyczerpana (a brałam z niej pełnymi garściami). Tak, że ten. Tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tu i teraz przede wszystkim. Zgadzam się, że 10lat to szmat czasu i że dosłownie WSzYsTko może się wydarzyć, nawet może dojść do wybuchu wojny w Europie(to są moje obawy)

      Widzisz, już nie raz pisałam, że w życiu kieruję się przyczyną i skutkiem, a to co się wydarza w naszym życiu zależy od nas samych. To nie są puste słowa dla mnie, ale praktykuję od dawien dawna pewien pogląd, że niebo i piekło wydarzają się tylko w naszym umyśle, a to sprawia z kolei, że nie traktuję mojego zoo tak b.osobiście. O wiele łatwiej się żyje.

      Kiedyś przyjedziesz na Lazurowe, o ile jeszcze będę, to pogadamy.
      No to ściskam Cię mocno. I dobrze, że jest tu i teraz.

      Usuń
    2. Kiedyś miałam takie podejście i podobnie twierdziłam i głosiłam. Ale przychodzi taki czas, kiedy nie masz wpływu na pewne wydarzenia, one się dzieją i okazuje się, że wszelkie filozofie i teorie to tylko teorie i frazesy. Nie przewidzisz, nie zaplanujesz. Że ktoś cię oszuka, umrze. I zaczniesz ponosić konsekwencje cudzych poczynań, albo płacisz za bardzo dawno podjęte złe własne działania. Oczywiście nie tracę (staram się) pozytywnego nastawienia, ale walka o siłę, to teraz naprawdę walka. Pieło w głowie? Być może. Ale trudno się uśmiechać i czuć niebo, kiedy jest zagrożony los, własny, własnej rodziny, dziecka. A człowiekowo brak siły i narzędzi do pewnych działań. Ech ;)

      Usuń
    3. Na choroby i śmierć, nic się nie poradzi, prawda brutalna, ale takie życie. Jedynie możemy pogodzić się z tym faktem i życzyć Wszystkim bez wyjątku, wszystkiego co najlepsze i aby w przyszłym życiu wiodło się lepiej niż w tym poprzednim.
      Sytuacje patowe, które się wydarzają, tak naprawdę oczyszczają i mocno wzbogacają. Nic się nie wydarza, bez przyczyny. Jeśli coś, jest nie tak, to warto sobie zadać pytanie, co takiego zrobiłam, że znajduje się w danej sytuacji.
      ojej, tylko nie myśl sobie, że się tu wymądrzam i próbuję Ci coś uświadomić, nieie...to są moje nauki, którymi se chadzam i to, one zmieniły mój pogląd.

      Uściski Kochana, jak nie wiem co:)

      Usuń
  3. Nie potrafię zupełnie określić tego, co będzie za 10 lat i chyba nigdy nie potrafiłam tak naprawdę:) Ale ciekawie jest o tym pomyśleć:)

    Fajna banda:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nikt, tego nie wie co będzie za 10lat.
      Ćwiczenie polega na zastanowieniu się, jak chcielibyśmy, gdzie byśmy chcieli żyć za 10lat. To tylko ćwiczenie, ale pokazuje nam naszą wizję szczęśliwego życia, o ile się ją posiada. To taka wskazówka dla nas samych, jaką drogą chcielibyśmy podążać, by dojść do celu.

      Usuń
  4. Na pewno bym się nie odważyła robić planu na 10 lat, bo pewnie cele by mi się zmieniły niejeden raz:D W ogóle to niesamowite jest jak się człowiek buduje na przestrzeni lat. Gratuluję Ci spełnienia planów i bardzo mi się podoba wizja życia tym, co jest teraz.

    Banda świetna, bo mięciutka i ciekawa w dotyku:)

    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że wszystko może się zmienić, ale to tak jak np. z wyborem, swojego zawodu. Już w szkole średniej musisz określić co chcesz robić w życiu, często nie mając zielonego pojęcia. To właśnie od podjętej przez nas decyzji zależy w dużej mierze nasza przyszłość na gruncie zawodowym. Oczywiście ta zasada nie zawsze się sprawdza.

      Mam nadzieję, że na starość utrzymam w sobie ciekawość świata i nie będę wychodzić z założenia, że ja to już wszystko wiem. Rzeczywistość wtedy by była taka smutna:)

      Bisous

      Usuń
  5. Nie przypuszczałabym 10 lat temu, że będę kurą domową i matką 2 dzieci. Zawsze chciałam mieć własną rodzinę, ale wtedy była to bardzo odległa myśl. Życie było jedną wielką imprezą :)!!! A teraz.... hahaha... dobrze w tej nowej roli :)!!!
    Elunka pozdrawiam serdecznie i spełnienia marzeń w Nowym Roku :*!!!
    Banda przefajna :)!!!! Spodobała by się moim Szkódniczkom :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, cieszmy się tą chwilą, my kury domowe.
      Żusta, ale nie zapominaj się bawić i wychodzić do ludzi, co?

      Dziękuję za życzenia:)

      Usuń
  6. 10 lat wydaje się ogromem czasu, a to tak szybko mija niestety. Jak cofnąć się w czasie to doprawdy wiele się wydarzyło tylko czemu tak szybko!!! :0 Samego Naj lepszego w Nowym Roku, spełnienia marzeń! :)

    OdpowiedzUsuń