poniedziałek, 20 marca 2017

wegetarianizm u dziecka




Ostatnio sporo osób zadaje mi pytanie, jaką dietę stosuję synkowi, wege czy z mięsem i dlatego postanowiłam podzielić się moją opinią na blogu.

Na początku ciąży myślałam, że moje dziecko absolutnie nie będzie jeść mięsa. Wymyśliłam sobie, że skoro jesteśmy tak daleko od domu, to tylko ja-matka, będę decydować czy moje dziecko, będzie wegetarianinem, czy mięsożercą.
Myślałam, że ta odległość to wielki plus, bo nie będę musiała "walczyć"z całą rodziną o to, w jaki sposób mam odżywiać dziecko.

Odkąd gotuję dla niego posiłki i zapoznajemy się z całą gamą smaków, uważam, że takie na siłę wprowadzanie diety wegetariańskiej dziecku nie ma sensu, a dlaczego?
dlatego, że za chwilę synek pójdzie do żłobka, przedszkola, a ja nie mam zamiaru donosić do stołówki obiadki w termosie, nie wyobrażam sobie, że moje dziecko miałoby jeść, jakieś inne jedzenie od tego, które wszystkie dzieci spożywają.
Wydaję mi się, że mógłby pojawić się problem wyalienowania, odrębności i czy w tej odmienności dzieci za bardzo by nie dokuczały.
Ponadto zdarza się, że babcia z dziadkiem przyjeżdżają do nas w odwiedziny, tak jak my jeździmy do nich, a ja nie mam już siły walczyć z nimi o zmianę ich nastawienia do wegetarianizmu, to ciągła walka z wiatrakami, tylko byśmy się kłócili i obrażali na siebie.

Postanowiłam, że niech zostanie "tak, jak jest".  Jestem pewna, że i tak będą dokarmiać go kotlecikami, pulpecikami  i innymi mięsnymi daniami, ale taka kolej rzeczy, dziadkowie będą uczyć go dań tych tradycyjnych, polskich, koniecznie z dodatkiem mięsa, a my rodzice będziemy zapoznawać go z kuchnią wegetariańską.

Poza tym, kiedyś w dawnej pracy  podczas wspólnych ognisk i zabaw na świeżym powietrzu, spotkałam dzieci wegetariańskie. Pamiętam bardzo dobrze te dzieciaki dlatego, że tylko one nie jadły smażonych kiełbasek.
Gdy zapytałam, dlaczego nie jedzą, odpowiedziały ze smutną miną, że są wegetarianami i nie mogą jeść mięsa.
Tak na prawdę, to szkoda mi się ich zrobiło i przecież sama nie jem od dawien dawna mięsa i doskonale rozumiem filozofię wegetarianizm, ale ta sytuacja wywołała u mnie negatywne uczucia.

Jeśli chodzi o nas, to wolałabym, aby synek sam dokonał wyboru czy chce jeść mięso, czy też nie. Nie chcę mu niczego narzucać, bo wiem że z reguły narzucone zasady działają odwrotnie.



*jak się macie i co słychać?







13 komentarzy:

  1. Wg minie słuszna decyzja, w końcu dziecko obserwując nas nabiera zwyczaje żywieniowe. Prowadzę mini żłobek i rodzice absolutnie nie zgodzili się na katering. Mają różne zwyczaje i tak też karmią swoje pociechy (przynoszą swoje jedzenie z domu). Przy wspólnym stole różne rzeczy się dzieją, bo jeden chce tego czego nie może, dochodzi do płaczu albo podkradania. Ważne by w miarę możliwości zdrowo odżywiać malucha, a reszta z czasem przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadasz doświadczenie, więc z pewnością masz wiedzę na ten temat. Szkoda tylko, że rodziców niektórych tak trudno uświadomić jest, bo to właśnie od rodziców wszystko zależy, a często rodziców zachowanie dzieci w grupie, już mało co obchodzi.

      Dziękuję:)

      Usuń
  2. Brawa za bardzo mądre podejście! Synek patrząc na Was przyszłości pewnie sam kiedyś zdecyduje żeby nie jeść mięsa - ale to będzie jego wybór. Ważne żeby teraz jadł zdrowo i poznał wiele smaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że się ze mną zgadzasz.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Walka z wiatrakami odbywała sie w nie podawaniu słodyczy ;)
    Wiec rozumiem ze moze byc cieżko ;)
    Moja młodsze dziecię jest absolutnie mięsożerne , bez kotlecika i steka na talerzu padło by z głodu ;) bo przecież na samym makaronie zdrowo długo nie pociągnie ;)


    Ps . W szkole i żłobku u nas " można wybrać menu wege ;) tak jak bez świni , bez glutenu czy mleka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chów ma istotne znaczenie, nabieramy złe i dobre nawyki, już od maleńkości.

      *że bez świni, to wiem, wiadomo we Fr:)

      Usuń
  4. Popieram, mądre podejście. Z autopsji wiem, jako wegetarainka z 25letnim stażem i matka, że dziecko i tak będzie chciało brać przykład z rodzica ;) Ja mojemu dziecku żadnych diet i poglądów nie narzucam. A i tak przykładem dzieje się wiele ;) Co ma być, będzie. Ze mną walczyli, krytykowali, dokuczali, wyszydzali mój sposób odżywiania, a ja przekora jedna, tym bardziej robiłam po swojemu. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też taką nadzieję, że samoistnie wybierze drogę bez mięcha i powie tak, jak ja kiedyś... "dość, nie chcę przyczyniać się do zabijania zwierząt"

      Usuń
  5. Przyznam, że zaskoczyło mnie zdanie "Na początku ciąży myślałam, że moje dziecko absolutnie nie będzie jeść mięsa". Zastanawiałam się z jakiego powodu, skąd wiesz tak szybko, że nie będzie lubiło albo chciało mięsa ale po chwili doczytałam, że Ty nie jesz mięsa. Dobrze jednak, że nie narzuciłaś tego dziecku, z pewnością z czasem sam zdecyduje jakie jedzenie najbardziej mu odpowiada. Osobiście bardzo lubię mięso :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Bardzo mądre i zdrowe podejście.
    Teraz można trochę odpuścić, a jak synek będzie bardziej świadomy to sam podejmie decyzję, czy jeść mięso, czy tez nie - będzie to jego wybór i będzie mógł odmawiać mięsa bez żalu, że coś go omija i nie może.

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak powinno być.Natura dziecka sama potrafi wybrac najlepiej. Gdy byłam mała rodzice zmuszali mnie do jedzenia schabowego i szynki a ja nie czułam potrzeby jedzenia mięsa. Nie jestem wegetarianką ale od tamtej pory nie lubie wieprzowiny...

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się Twoje podejście do tej sprawy. Myślę też, że wychowywany w rodzinie wegetarian ,też kiedyś pójdzie tą drogą :)!!!

    Wiosna idzie.... u nas :*!!!

    OdpowiedzUsuń