czwartek, 11 lipca 2013

minimalistycznie

Przeglądałam ostanio co mam w szafie i jak zwykle zrobiłam mały porządek z kilkoma rzeczami, których wcale nie używam ani nie noszę. Od ostatniej przeprowadzki uzbierałam 2 siaty(chryste panie!) a było to zaledwie 3 miesiące temu. Pozbyłam się juz wszystkich fiaranek i zasłon, bo w mieszkaniu, które wynajmuję nie ma karniszy, przynajmniej mam więcej przestrzeni w szafie. Mało tego, systematycznie obdarowuję ciuchami moje koleżanki i bardzo się cieszę z tego powodu, że mogę sprawić komuś przyjemność. 
Przeczytane książki, ciuchy, bibeloty zanoszę co jakiś czas do czerwonego krzyża. To dobry sposób na pozbycie się zbędnych rzeczy. Uwierzcie mi, że czuję się lżej.


Zawsze mi było szkoda wydawać kasę na sprzęt turystyczny wysokiej jakości, który jak wiadomo jest very expensive! Nigdy nie żałowałam pieniędzy na obuwie trekingowe, uważam, że komfort i wygoda przy łażeniu po górach to podstawa. Natomiast pozostałe rzeczy dobieram z tańszej półki. No i właśnie, skusiłam się na plecak turystyczny z promocji  za rozsądną cenę. Szkoda mi było dołożyć więcej pieniędzy no i teraz masz babo plecak! Cholernie nie wygodny, ciężki i źle dopasowany. To taka niby oszczędność, raczej pieniądze wyrzucone w błoto.Gdybym nie kupowała co jakiś czas pierdół, miałabym zaoszczędzone pieniądze na porządny wór na plecy, z którego byłabym zadowolona, tak jak z obuwia. 


Muszę oduczyć się łazić po pchli-targach i zaprzestać kupowania zupełnie nie potrzebnych mi rzeczy, np. czarnych płyt, które z pozoru są tanie, ale po co mi one jeśli i tak ich rzadko słucham. 
Po co, by tylko mieć? Uważam, że ten film nigdy nie ma końca.

Jakie macie doświadczenia związane z oszczędzaniem pieniędzy?
Jesteście zbieraczami czy minimalistami?




 





12 komentarzy:

  1. Ooo, ja bardzo oszczędna jestem. Nie wydaję na pierdoły, bo ich nie lubię. Nie mam miejsca na dużo rzeczy, co jakiś czas, przy okazji przeprowadzek, robię czystkę(potem żałuję niektórych przedmiotów, np starych pierścionków, które rozdałam...) Ale jak tak omiatam wzrokiem swoje małe lokum, to znowy jest zawalone rzeczami(wszystko potrzebne). Nie pozbywam się książek, za to prawie wcale ich nie kupuję (jestem uzależniona od biblioteki). W sumi, myślę, jestem w środku - między zbieraczami a minimalistami :) Za to ten pan, który ię załapał jako tło na jednym ze zdjęć- na pewno nie jest minimalistą :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej składałam i zbierałam wszystko. To był jakis obłęd!!! Rzeczy zawładnęły mną. Teraz zmieniłam taktykę, nie chcę przywiązywać się do niczego, wszystko rozdaję, ale i też dostaję. Cieszę się, że masz to wywarzone zbieractwo, bo to cholernie ogłupia: MIEĆ, MIEĆ, MIEĆ....

      A...dojrzałaś goscia?! to taki punck, który się tu uchował, jest totalnie odjechany, jedyny w swoim rodzaju!!!Minimalistą to on z pewnościa nie jest.

      Usuń
  2. Mnie do minimalizmu zdecydowanie daleko...Nigdy nie pozbyłabym się książek, nawet już tych przeczytanych, a książek kupuję mnóstwo. Za to z pozbywaniem się ciuchów nie mam problemu ( ale dopiero od niedawna ) - raz na jakiś czas robię ostrą selekcję i to czego już od jakiegoś czasu nie noszę i się na to nie zanosi, z przyjemnością oddaję potrzebującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że o wiele łatwiej gromadzić jest książki, gdy ma się stały pobyt zamieszkania. Kiedyś zbierałam nagminnie, teraz jest to nie możliwe przy przeprowadzkach. Za dużo wszystkiego!

      Usuń
  3. Ja raczej nie jestem minimalistką. ;)) Choć i tak teraz bardziej myślę nad tym co kupuję, niestety obniżki, czy różnego typu okazje czasami człowieka omamią, trzeba uważać i dwa razy się zastanowić nad zakupem. Czystkę w szafie robię systematycznie czasu do czasu.
    Bardzo fajne zdjęcia.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś świadoma starcia się z konsumpcjonizmem i dokonujesz przemyślanych zakupów. W dzisiejszych czasach to wielka sztuka, nie dać się omamić.
      Dziekuję za miły komentarz.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ufff... Odkąd pojawiła się Zosia nie mogę się zabrać, za porządny przegląd szafy!!! Na razie wszystko wskazuje na to, że jestem zbieraczem :D, ale muszę się zabrać za to, bo mi się powoli zaczyna wylewać z tej szafki :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, rzeczy których nie nosimy, tylko zajmują cenną przestrzeń w szafie. Do dzieła powodzenia!
      Buziaki:)

      Usuń
  5. ja nie lubię tonąć w nadmiarze, wtedy nie docenia się tego co już się ma:) minimalizm jest po prostu często zdrowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, właśnie zmierzam ku temu:)

      Usuń
  6. Nie jestem totalną minimalistką, ale też nie jestem zbieraczem. Nie znoszę zagraconych mieszkań, bibelotów, drobiażdżków, muszę żyć w przestrzeni, w której nie ma chaosu, w której wzrok nie zatrzymuje się na pierdołach. Tak samo mam z żywnością - nie kupuję w zapasie, nie zagracam lodówki, szaf ( no jeden wyjątek poczyniłam teraz: zapas keczupu z Włocławka, bo likwidują fabrykę :) ). Kosmetyki również na bieżąco i w małych ilościach. pseudo garderobiana szafa również nie pęka w szwach, jednakże tu ubolewam trochę, bo chciałabym jednak mieć więcej przyodziewku :).
    A co do plecaka z promocji.. hmm, czasem na wyprzach można upolować coś dobrej jakości, ale lepiej najpierw poczytać opinie w necie, żeby się nie naciąć pod wpływem %. Szkoda, że tak Ci się trafiło, ale może jeszcze go gdzieś wykorzystasz.
    A winyle, kurczę no! uważam, że to akurat taka słabość, której nie powinnaś się pozbywać. :) Nawet jeśli rzadko słuchasz muzy na adapterze, to jednak warto mieć czarne krążki. Dla samej przyjemności posiadania.Bo muza z winylu ma moc i historię!
    Zdjęcia czaderskie, a puncol w tle zajebisty!! W polsce nie widzi się już takich ludzi na ulicach, ech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Ci pogratulować twojego rozsądku i skromnej postawy. W dzisiejszych czasach przy tak dużym wyborze rzeczy i wszystkiego łatwo się skusić na wszelakie dobrodziejstwa. Cały czas muszę sie pilnować i kontrolować, przyznam, że mam mały problem szczególnie gdy jestem na giełdzie staroci, jakie tam cudeńka można znaleźć?!!! za grosze, no i wałaśnie to jest to, co mnie gubi.
      Co do winyli to masz rację, ale zbierać by tylko po to by mieć, nie chcę się uzależniać od rzeczy! Na razie są, tylko tak czasem na nie patrzę i myślę, co by z nimi zrobić...obaczy się kiedyś, może pozostaną ze mną aż do śmierci.
      Co? zamykaja fabrykę we Włocławku? To nie może być, to najlepszy keczup na świecie!
      Dziękuję za komentarz i cieszę się, że punck ci się podoba, jest jedyny w swoim rodzaju! W pl koleś miałby problem, pewnie by dostał w łeb za to kim jest. Brak tolerancji na inność!

      Usuń