wtorek, 30 lipca 2013

révolté

Wszystkie stany i "schizy", które bardzo często miały miejsce w mojej głowie, szczególnie w okresie tzw. buntu, spowodowały ucieczkę od rzeczywistości. Byłam dzieckiem bardzo niepokornym, co prawda do tej pory jestem, ale już w mniejszym stopniu. Taki ze mnie typ. 
Uzmysłowiłam sobie (w sumie to było, tak nie dawno), że świata nie da się zmienić, oczywiście nie stało się to nagle, gdyż to był dłuuuuugi proces w moim życiu.  
Potrzebowałam czasu, analizując z przyjaciółmi zagadnienia z filozofii życia, wypijając  przy tym hektolitry  piwa i wypalając substancje rakotwórcze, więc tak sobie szukałam rozwiązania, nie wiedziałam w sumie czego tak naprawdę szukam. Dziś sobie myślę, że bardziej chodziło mi o inspiracje, o nirvanę...o coś więcej, tylko nie potrafiłam tego nazwać. 
W tamtych czasach miałam gorzkie złudzenie, że to ten cholerny świat jest zły i niesprawiedliwy. Myślenie to z kolei doprowadziło do ciagłej frustracji, niezadowolenia z siebie, ba, depresji. 
Dziś, trochę śmieję się z tego, gdyż  za bardzo brałam swoje sprawy na poważnie. 
Już wiem, że nie warto traktować całego naszego kramu w głowie na tyle poważnie, żeby nasze stany nie przejęły nad nami kontrolę.  

Tak sobie rozkminiam moje dorastanie i nie moge się nadziwić nad niesamowitą mądrością i dojrzałością o wiele młodszych koleżanek z blogów, skąd u licha mają tę wiedzę? Z łatwością sypią z rękawa  poradami i wskazówkami (niekoniecznie się z nimi zgadzam) wypisując w punktach co należy zrobić by być szczęśliwym, ale najlepiej to już od jutra.

No tak, młodość rządzi się swoimi prawami...
Mam tylko cichą nadzieję, że nikomu to nie zaszkodzi lecz przyniesie same korzyści.









22 komentarze:

  1. Wszelkie moje niewiadome, czy inne życiowe rozterki, wyprostowały się z chwilą pojawienia się Zośki!!! Przestałam zadręczać się (tak w tej chwili mogę tak napisać) BŁAHOSTKAMI!!! Być może dlatego, że po prostu nie mam na to czasu :D. Moje marzenia, pragnienia nabrały nieco innego wymiaru, ale nadal wierzę, że dam radę je zrealizować (w nieco większym składzie :D). P.s. Zboczyłam nieco z tematyki :D ale tak jakoś mnie natchnęło!!! :D Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że bycie mamą zmienia diametralnie życie, przecież dziecko jest w tym wypadku najważniejsze. Wszystkie nasze problemy stają się mniej ważne. Wyobrażam sobie, że macierzyństwo to wyzwanie dla każdej z nas, myślę, że jedno z najważniejszych przezyć dla kobiety.
      Mam nadzieję, że w przyszłości zaczniesz realizować swoje marzenia(w większym skladzie..hehhe)
      Spełniona mama to szczęśliwa mama!

      Usuń
  2. Moim zdaniem same nie wierzą w to co piszą, to płycizna.
    Zgadzam się w 200% z Rudą R.
    A Ty masz superową sukienkę! :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie do końca wiedzą o czym piszą.
      Jako nastolatka bałabym się odpowiedzialności za inne osoby...to poważna sprawa, nie każdy sobie z tego zdaje sprawę.

      Kiecuchna, szmatka bardzzo stara...

      Dziękuję:)

      Usuń
  3. hmm, czasem jednak te różne stany/schizy i inne koszmary przejmują kontrolę nad naszym umysłem wbrew naszej woli. I nie starcza sił, by podjąć walkę. A wtedy robi się niezłe bagno.
    Cieszę się, że te wszystkie frustrujące depresyjne myśli są za Tobą i nie one rządzą Tobą. Grunt to wiedzieć jak nad tym zapanować. Zrozumieć siebie jest bardzo trudno. Najtrudniej.
    Szczęśliwym nie da się być postępując zgodnie z jakimiś regułkami, hasłami. i to tak od zaraz. Te wszystkie poradniki, wskazówki, wg mnie to pic na wodę. Szczęście, to wewnętrzne przychodzi najtrudniej( ale często nieoczekiwanie). I podobno ( bo nie wiem, jeszcze tego nie doświadczyłam ) gdy osiągniemy ten stan - jakiż spokój i radość, istna nirvana!

    Niezmiennie zachwycam się Twoimi nogami :). Sukienką też, fajna luźna, i do tego jaka funkcyjna!- mam na myśli kieszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja CIĄGLE pracuję nad sobą, nad przeszkadzającymi emocjami. Cały czas, staram się poznać mój umysł, spoczywając świadomie w tu i teraz, gdyż tylko umysł, może doświadczyć szczęścia.(może, kiedyś uda nam się porozmawiać na ten temat...)

      Jejku, nie wiem o co chodzi z moimi nogami... Za małolata, w ogóle nie chodziłam w spódnicach, bo miałam wielki kompleks krzywych nóg, teraz też sądzę, że są krzywe, ale przestało być to dla mnie ważne.
      Ha...kieszenie bardzo przydatna rzecz!

      Usuń
  4. Ale ty jestes ladna! zeby nie bylo, jestem kobieta calkiem hetero:) Ja, dla odmiany bylam dzieckiem pokornym, buntowalam sie przeciw szkole i systemowi (!?!), jako 'duza nastolatka', pozniej i teraz jestem niby normalna, ale miejsca sobie nie umiem znalezc do tej pory...Nosi mnie i wierci w dolku, kiedy 'powinnam' juz ogarnac swiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko, ale to ja zachwycam sie twoją urodą. Mam słabość do kobiet o rudych włosach.

      Tak sobie myślę, że na ogarnięcie świata to jeszcze przyjdzie pora. To dobrze, że nie możesz znaleźć swojego miejsca, to tylko świadczy o twojej ciekawośći świata:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Z wiekiem człowiek eweoluuje, im młodszy tym szybciej. Przynajmniej tak było ze mną. Z każdym niemal rokiem zauważałam jakieś zmiany. Moment rozpoczącie studiów i ich zakończenia = całkiem dwa różne bieguny można rzec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świeta racja Ewo,
      tak mi się zdaję, że człowiek rozwija się i uczy przez całe swoje życie
      hm...a co to będzie, kiedy będziesz mieć na karku 40tkę?

      Usuń
  6. Oj, ja też staram się zapanować nad niektórymi emocjami, zmieniać trochę podejście do świata... Od zawsze byłam niepokornym typem, buntowniczka z wyboru i nadal taka jestem, ale mam nadzieję, że już w bardziej dojrzały i przemyślany sposób.
    Masz świetną fryzurę, a w kiecy (cudnej) wyglądasz ekstra!
    Ruda Frela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm...czyli mamy coś wspólnego ze sobą, buntownik "nie" z wyboru...
      Cieszę się, że pracujesz nad sobą, to ciężki kawał chleba. Najtrudniej zacząć od siebie, nie oczekując w zamian nic, od innych.

      Dziekuję za miłe słowa i za odwiedziny. Jest mi b. miło:)

      Usuń
  7. Przepraszam za pytanie nie na temat, ale czy dobrze mi się wydaje, że zdjęcia były robione we Francji? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie zauważyłaś, zdjęcia zostały zrobione we Francji...

      Usuń
    2. Mmm, kocham Francję! Na razie byłam tylko raz, w Paryżu i Strasburgu, ale ciągle marzę, żeby tam wrócić! :)

      Usuń
    3. Pewnie jeszcze wrócisz,(życzę Ci tego)przecież mówisz po francusku, tak?

      A ja, jeszcze nie byłam w Paryzu:)

      Usuń
    4. Oo, a mogę zapytać, który w takim razie zwiedziłaś region?
      Paryż jest niesamowity, ale jestem też bardzo ciekawa pozostałych regionów, np Languedoc-Roussillon :)
      Hah, "mówię" to chyba trochę za dużo powiedziane. Póki co, namiętnie się go uczę :D

      Usuń
    5. Niestety, tylko Prowansję. Mam nadzieję wyruszyć już niedługo trochę dalej, tak bliżej Paryża. Languedoc Rousillon? wiesz, że pierwszy raz słyszę o tym regionie, dzięki Tobie odkrywam na nowo Francję!
      Dziekuję!

      Mam tak samo jak Ty, też uczę się francuskiego.

      Usuń
    6. Ach, naprawdę, Prowansji należy się chyba coś więcej niż jedno "tylko"! Raczej "aż" Prowansję- przecież tam musi być niesamowicie!
      Languedoc Rousillon zaciekawił mnie, kiedy się dowiedziałam, że są tam ślady kultury antycznej, np rzymski akwedukt :D
      Ale fajnie, że też się uczysz! A jak mniej więcej oceniasz swój stopień zaawansowania? :)

      Usuń
    7. To prawda, Prowansja jest piękna! Cały czas ją poznaję...
      Trudno mi jest ocenić mój poziom francuskiego, gdyż uczę się tego języka od 1,5roku. Wiem, że to nie jest dużo czasu, ale uczę się dosyć intensywnie.
      Ściskam Cię gorąco i czekam na nowe posty.

      Usuń
  8. Czasem mam wrażenie, że moje prywatne "schizy" nigdy mi nie miną :). "Zbuntowanie" to nawet fajny stan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że nasz buncik stymuluje nas do działania, do aktywności i do ulepszenia samego siebie...mały buncik jest ok.

      Kiedyś miałam taką naszywkę:

      GRUNT TO BUNT!

      w dalszym ciągu, jest to hasło aktualne:)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń