wtorek, 3 września 2013

chartreuse

To był kolejny dzień z tych umiłowanych.
Natura, spokój, cisza...tak bardzo mi tego brakuje i tak rzadko spędzam czas w mojej pustelni. 
Uciekam, kiedy tylko nadarza się okazja od zatłoczonych miast. Chcę się nareszcie wyciszyć, odpocząć od chaosu, powrócić do źródła na łonie natury. 
W tej codziennej przestrzeni nie jest mi łatwo znaleźć swoje miejsce na ziemi.  Już powoli zapominam poranny śpiew ptaków i zapach  świeżego powietrza w nozdrzach. Ciągły hałas nie daje odpocząć, wciąż kotłuje mi głowę. Dobrze, że trwają takie chwile, jak ta, choć są za krótkie, ale doceniam i dziękuję









Smak prostoty




Jak dobrze, że jest pan LECH JANERKA










12 komentarzy:

  1. Uczycie się z kotem się francuskiego? :D
    Po pierwsze - fajowy ciuch. Z fatuchem? Czy mi się źle widzi?
    Po drugie - nie lubię dużych miast.
    Po trzecie - bardzo smakowita prostota!
    Po czwarte - jesteś bardzo tajemniczą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiadam:
      kiecuchna z fartuchem, hehhe...no faktycznie, tak wygląda,ale jest fajna bo prosta.
      Sivka, nie jestem tajemniczą osobą, poprostu raczej nie przepadam o sobie mówić, bo po co? Przedstawiam migawki życia ot, co...ale by znow tak pisać o sobie, kto by chciał to czytać, zanudzić by się można:)

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcia! Rzeczywiście, to miejsce musi pozwalać odpocząć za wszystkie czasu. Uwielbiam takie rzeki o skalistych brzegach- nic tylko zamknąć oczy i wsłuchiwać się w szum niespokojnej wody :)
    A Twój kot na notatkach jest po prostu cudny! I jak dba o to, żebyś się za dużo nie przepracowywała! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja uwielbiam twój styl artystyczny, pięknie posługujesz się metaforą:)

      -to jest moja ukochana kotka o imieniu kawa. zawsze, kiedy uczę się francuskiego, ona jest przy mnie, kładzie się na stole, na książkach i zeszytach i śpi albo słucha, bo to jest francuska kotka!

      Usuń
  3. aaa jakie słodziarskie kubki , zdradź gdzie kupiłaś?:-)Uwielbiam w niedzielę rano takie jedzonko <3 Fajną w ogóle masz tą sukienusię :-*<3
    Te widoki...ach przypomniały mi się wakacje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jenny, mam na imię jenny...
      kubki zakupiłam dawno temu w jakimś chińskim sklepie, trzeba tam zachodzić bo jest ich pełno:)

      Dzięki, Jenny za odwiedziny:

      Usuń
    2. Właśnie sobie to nuciłam , jak zakładałam mojego bloga. Piękny tekst <3
      Muszę zatem zajść do Chińczyka:-):-*

      Usuń
  4. gofry <3 ależ nabrałam na nie ochoty :) Świetne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne miejsce, ciekawa sukienka, smakowite jedzonko!!! Życzę Ci jak najwięcej takich dni :D O!!! Czesio napisał wiersza :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne widoki i jakie smakołyki:) Uwielbiam gofry, a w takim wydaniu jeszcze ich nie kosztowałam:)

    OdpowiedzUsuń