niedziela, 15 grudnia 2013

wege

Dlaczego, nie jem mięsa? ...

Ano, z prostej przyczyny: nie smakuje mi. Od wielu lat pragnęłam być wegetarianką, ale za małolata nie było to, takie proste. Człowiek musiał jeść to co było, to co mu kazano. W zasadzie to od czasów, kiedy poszłam na swoje, kiedy przestali mnie karmić żywiciele, sama świadomie dokonuje wyboru co chcę jeść. Decydując się na bezmięsną dietę, wybieram produkty zdrowe z ekologicznych upraw, przynajmniej staram się, wszystko zależy od gotówki w danym miesiącu. Przestałam również, jeść tzw. zapychacze, instant, chemię, która nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, smakiem i aromatem potrawy, tylko czuć ten przedziwny, pikantny smak a potem ciągła zgaga. Nie jem mięsa od paru lat i  bardzo dobrze się z tym czuję.

Moim głównym powodem niejedzenia mięsa jest: nieprzyczynianie się do zabiajnia zwierząt do ich cierpienia. Myślę, że sama świadomość okrucieństwa i znęcania się nad zwierzętami, aby zaspokoić swoją przyjemność smakową na 5 minut, to pogląd, który nie pozwala mi przełknąć, chociażby jeden kęs mięsa. Nie chcę w tym uczestniczyć. Nie chcę nikogo przekonywać do niejedzenia mięsa, to sprawa indywidualna, każdej osoby. Chciałabym tylko, by była większa świadomość ludzi o wegetarianizmie i może większa dostępność informacji na ten temat. 


Uwielbiam zieloną kuchnię i  odkrywanie jej nowych smaków. Wymyślanie i  poszukiwanie nowych przepisów to ciekawa forma na rozwijanie swoich pasji, mam to szczęście, że mój partner, również jest wegetarianinem, także spędzamy razem, mnóstwo czasu w kuchni, smakując, ucząc się i świetnie się bawiąc.  Mam niezmierną radość i przyjemność z przygotowywania potraw wege dla innych. Mile są zaskoczeni ci moi goście, właśnie smakiem potraw wegetariańskich, dokładnie to widać po ich minach. Są też bardzo zdziwieni, że soja i tofu, może smakować tak samo smacznie jak mięso, to taki zamiennik dla glonojadów.
Fajne jest to, że zatwardziali mięsożercy powoli zmieniają zdanie co do konsumpcji mięsa. 
Kto, wie?
 Może, kiedyś w najbliższej przyszłośći przestaną jeść mięso, a może to ja z powrotem powrócę do dawnej kuchni.  Wszystko się zmienia i nie ma nic na siłę. 

A wy kochani?




Polecam na wzmocnienie:  herbatkę z suszonego melona lub ze świeżego imbiru z dodatkiem cytryny i miodu to dawka energii na cały dzień. 











60 komentarzy:

  1. hm nie mam fantazji do przyrzadzania potraw,a wiec bez miesa byloby jeszcze trudniej...
    sukienka uklada ci sie tak jakbys byla w ciazy ?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi o tym nie wiadomo...

      Nie, no...nabrałam tylko tłuszczyku na zimę

      Usuń
  2. Napisałam komentarz, ale się nie pojawił. Jeśli gdzieś zaginął to napiszę go jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ani widu ani słychu po komentarzu:) Ta, cybernetyka!

      Usuń
    2. Miałam przygodę z wegetarianizmem, 7 lat nie jadłam mięsa. Niestety schudłam do 41 kg, wyglądałam jak kościotrup. Wegetarianizm wymaga ogromnej staranności w komponowaniu posiłków, tak, żeby dieta była zbilansowana. Ja po prostu nie jadłam mięsa, choć często w moim menu gościł serek tofu, inne produkty z soi, pasztety warzywne, sałatki. W pewnym momencie zaczęła pojawiać się nieprzeparta ochota na mięso i to był znak, że dzieje się coś niedobrego. Powolutku zaczęłam wprowadzać do swoich posiłków drób, potem inne mięsa, ale przyznaję, że po tak długim czasie przerwy wieprzowina smakowała mi po prostu wstrętnie ;)) Teraz jem głownie drób, ale czasem i stek się trafi ;)
      Wegetarianizm nie jest dla mnie, ale szanuję Twój wybór i życzę Ci dużo zdrowia :)
      PS. A gdzie można dostać tę herbatkę z mango? Nabrałam przeogromnej ochoty na taki zastrzyk energii :)

      Usuń
    3. 7 lat to dużo na oczyszczenie organzimu i tak jak napisałaś wegetarianizm wymaga starnności i pracy w komponowaniu składników. Samo niejedzenie mięsa nie wystarczy by utrzymać bilans. Dobrze jest, urozmaicać dietę, łączyć składniki, przerabiać warzywa na kotlety i pasztety. Wydaje mi się, że ważne jest by polubić zdrową żywność i gotowanie-wtedy to sprawia ogromną frajdę.
      Nie dla każdego jest ta dieta, jasna sprawa. Tak jak już wczesniej wspomniałaś organizm sam domagał się mięsa, najważniejsze, że wprowadziłaś tę zmianę niż miałabyś cierpieć z tego powodu. Najważniejsze jest zachować zdrowy rozsądek i słuchać ciała, ono doskane wie czego nam potrzeba.
      Pozdrawiam Kasiu i dziękuję:)

      P.S Melon suszony nabyłam w chińskim sklepie, ale jeśli nie znajdziesz to zastępczo możesz użyć tradycyjnie świeży imbir.

      Usuń
    4. Imbiru nie lubię ale za tym mango to się rozejrzę :)

      No właśnie, nic na siłę, nie podążać ślepo za modą ale kierować się rozsądkiem, wtedy na pewno wszystko będzie dobrze :)

      Usuń
    5. Kasiuuu...to melon, jest:)

      Usuń
    6. Matko kochana, ale ja jestem... wbiłam sobie to mango do głowy i nie było siły, żaden melon go nie pokonał ;))))))

      Usuń
    7. Spoko. Jak dorwę mango suszone to też zaparzę herbatę, albo se sama ususzę, zobaczymy co wyjdzie...no, to dzięki:)

      Usuń
  3. Uwielbiam imbir! Chłonę go i w posiłkach i w herbacie :) Kiedyś przez około roku stosowałam dietę ajuwerdyjską , co prawda duzo w niej warzyw i tofu , co jednak nie zabraniają oni mięsa , ale tez nie nakłaniają . Powiem Ci ,że ja też nie lubię smaku mięsa, i jak mogę to ograniczam ,ale mój mąż lubi i ciężko pogodzić , także zadroszczę ,że tak fajnie się dobraliście. Chciałabym wrócić do swoich nawyków, ale ciężko gotować dwa obiady, straszne to i niezgodne ze mną :-(
    Co do stroju, to absolutnie wyglądasz nieziemsko , cała Ty, bardzo do Ciebie pasuje :-* Kocham Twoją fryzurę !!!!I nie widzę kilogramów :D
    Trzymaj się moja piękna wegetarianko :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Jenny! to u Ciebie czytałam o imbirze, że lubisz...ja też. Wszystkie zielska lubię, no oprócz tego jednego:)
    A o twojej diecie, w ogóle nie słyszałam, ja to tak sobie myślę, ze 100 lat za murzynami jestem, Ty to potrafisz zaskoczyć...Słuchaj, znam ten problem, gdy chciałoby się ograniczyć mięso, ale jest jeden szkopuł, że pozostali domownicy są mięsożerni. Ktoś musi iść na kompromis w takiej sytuacji, zazwyczaj robią to Ci roślinożercy.
    Nie łam się, wszystko przed Tobą.
    Chciałam Ci powiedzieć, że potrafisz poprawić nastrój...miłe te twoje komentarze, dziękuję:)
    A kg? są, są mój brzuch rośnie i jakaś opona dziwna się pojawiła- co, ja mam z tym kurna zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie zawsze spada na roślinożerców, bardzo kocham zwierzęta i jak sobie pomyślę ,że właśnie zjadam biedne zwierzę to mam mdłości , spróbuję na nowo wrócic , zwłaszcza ,że mój organizm się tego domaga. Ajurweda jest podobna do posiłków według pięciu przemian. Tylko w ajurwedzie jest troszkę inaczej , poczytaj , bardzo ciekawe. Co do zaskoczeń to z suszonego melona nie piłam :D ale za to z kozieradki :-)

      Usuń
    2. Dzięki, na pewno poczytam, jestem na etapie szukania diety dla mnie. Jakoś na wiosnę, chciałabym coś nowego wprowadzić, oczywiście bez mięsa ma się rozumieć.
      I wogóle, co to kozieradka>? kurde...tez sobie coś poszukam, bo uwielbiam do picia zioła i susze, napary.

      Usuń
    3. Właśnie się dziś dowiedziałam od znajomego wegetarianina, że zjadając mięso, zjadamy złą energię, czyli te całe skumulowane zło , które siedziało w nim podczas jak i przed zabiciem , to wszystko wrzucamy do siebie, to całe jego okrucieństwo,, Przez to źle się czujemy... wiem ,że to jest raczej irracjonalne ale bardzo mnie to przekonuje. Cieszę się ,że o tym piszesz <3

      Usuń
    4. Słyszałam już to, kiedyś i jak najbardziej pod tym się podpisuję. Wiesz? w żyłach płynie przecież krew życia a potem to mięso się zjada. Dlaczego po zjedzeniu czerwonego mięsa większośc ludzi nie może usnąć, ma problemy ze snem? To stwierdzenie naprawdę ma sens:)

      Usuń
  5. Też próbowałam diety wege, ale dałam radę tylko kilka miesięcy. Mój przypadek jest prozaiczny do bólu, po prostu lubię mięcho!!!! Choć szanuję osoby, które go unikają!!! Jestem też chyba zbyt leniwa do stosowania diety wegetariańskiej. Podobnie jak Jenny musiałabym gotować podwójnie, dla męża i dzieci!!! Na to nie miałabym już czasu i siły. Podobają mi się jednak przepisy, które czasem zamieszczasz. Mam w swoim obiadowym menu trochę dań bezmięsnych i przynajmniej da razy w tygodniu goszczą takowe na naszym stole :D. Dlatego chętnie zapoznaje się z wszelakimi nowinkami :D.
    P.S. Jak zawsze wyglądasz obłędnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, no właśnie wczoraj zrobiłam flaki wege i cholera, zapomniałam cyknąć fotkę....nie będzie posta!

      A tak poza tym, to cieszy mnie, twoja opinia pomimo, że lubisz zagryzać mięcho. To przecież, twoja decyzja i mówisz otwarcie na temat: owszem lubię, ale to nie dla mnie. Konkretnie podchodzisz do tematu i to bardzo cenię u Ciebie:)

      Usuń
  6. Ja wprawdzie nie jestem wegetarianką (miałam krótką przygodę, ale już nie pamiętam, dlaczego wróciłam do jedzenia mięsa), ale kocham, kocham miłością przeogromną knajpy wegetariańskie i próbowanie nowych smaków. Mięso jem rzadko, ale jednak. Uwielbiam z lubym kombinować w kuchni, próbować, próbować, próbować :)
    A wyglądasz hoho! Jak rasowy kloszard (to komplement! Bo ja dążę do takieog looku:P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ale mnie rozbawiłaś z tym kloszardem buhahaha...też bardzo lubię ten styl>pZdr
      Dzięki za miłe słowa-fajnie Cię gościć u siebie>..

      Usuń
  7. Ja w zasadzie jadam mięso ale można powiedzieć, że okazjonalnie.. chyba nawet takie coś ma już jakąś swoją nazwę.. nie jadam mięsa głównie dlatego, że się boję ponieważ wiem czym karmione i faszerowane są zwierzęta, aby nie chorować, rosnąć szybko i okazale oraz wiem co następnie robi się z surowym mięsem :( Wędlin tym bardziej nie kupuję, ponieważ tam to już tylko chemia... Jeśli kupuję mięso to głównie od sprawdzonych drobnych sprzedawców, gdzie po prostu bez zbędnych cierpień "szybko" załatwia się sprawę.. Chociaż poniekąd kusi mnie wegetarianizm, ale boję się, że nie dam rady pod względem braków pewnych składników w diecie..a mam taki problem, że mimo zdrowej diety bardzo trudno przyswajam np. żelazo i magnez mimo suplementacji.. W każdym bądź razie popieram i podziwiam ludzi takich jak Ty :****

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  8. Hey :)
    Your blog is really great-i love it so much. Maybe you're interested in following each other ? I would love it ❤ Pls let me know in a comment on my blog
    kisses, Anna ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietnie wygladasz <3 closertotheedgeblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ładne to jedzonko <3
    W Katowicach jest taka knajpka z bezmięsnym jedzonkiem. Byłam tam kiedyś z koleżanką i jedzenie wygląda tak niesamowicie kolorowo, że aż ślinka cieknie!
    A co do mięsa to rzadko kiedy sięgam, głównie dlatego, że mi nie smakuje. Jem je wtedy, gdy już naprawdę mam ochotę, ewentualnie gdy ktoś mnie nim częstuje podczas obiadu.
    Powiem Ci, że ciągle marzy mi się regularne i wartościowe odżywianie, ale przeważnie kończy się tym, że zjem byle co i na tym żyję. Dzisiaj np. jestem dwóch bułkach słodkich i dwóch rogalikach maślanych + właśnie jem pomarańcza. A boczki rosną xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie a to tylko śniadanko tak ładnie wyglada. Powiedziałam sobie, dosyć, zaczynam dbać o siebie. Najpierw dużo czytałam a później pomalutku zaczęłam moją wiedzę wprowadzać w życie. Czuję się przez to bardzo dobrze. Słuchaj, jak się cały czas jest na uczelni, to się je, co popadnie. Znam ten ból, sama tak działałam przez dobrych lat. Np. Zupa chińska 3 x dziennie, wyobrażasz sobie? Uzalezniłam się od niej...tylko to jadłam. Co za czasy, ja to nie wiem jak ja funkcjonowałam.
      Naprawdę, jeśli masz chęci na zmianę odżywiania to wprowadź to jak najszybciej, nie pożałujesz, odczujesz róźnicę i zobaczysz jak to wciąga.

      Usuń
  11. O, mój ulubiony temat :D Nie jem mięsa od ponad 20 lat, może dlatego nie wyglądam na swój wiek :D Nie jem, bo mnie brzydzi jedzenie cudzego ciała. Mój mąż i syn jedzą, z tym, że mąż lubi, a syn zaczyna unikać. Gotuję mężowi różne takie trupiaste potrawy, bo go kocham, a on dla mnie robi tyle... Jednak ile się da, tyle lansuję bezmięsne żarcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wcale mnie to nie dziwi, żeś wege. Zresztą, kiedyś już o tym pisałaś a ja sobie nie wyobrażam Ciebie jędzącej mięso, jakoś ta dieta do Ciebie bardzo pasuje, do twoich poglądów i myśli.
      Słuchaj, jesteś niesamowita!Gotujesz 2 obiadki dla siebie, męża i dziecka, ale miłość i poświęcenie. No, twój mąż ma wielki skarb.
      Z tym wyglądem to też prawda, ludzie nie jedzący mięso, wygladają młodziej niż w rzeczywistości...jesteś na to świetnym przykładem:)

      Usuń
  12. Ja mięso jem, ale nie w dużych ilościach. Jak mam wybrać mięso czy jego brak, to wybieram to drugie :) Podoba mi się kolorystyka Twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestes na dobrej drodze: Tak trzymać Nathalie:)

      Usuń
  13. no pewnie, że tak! sporo moich przyjaciół właśnie jest w poważnych związkach albo ma poważną pracę, a to, że mieszkają w różnych miejscach świata i widzimy się rzadko, nie tworzy żadnej bariery między nami ;)

    haha, najpierw chyba je skrócę, bo jest długości takiej trochę babcinej. dzisiaj założyłam je pierwszy raz, sztuczne, a cudownie grzeje!

    co do wegetarianizmu- często nad tym myślę, ale chyba nie potrafiłabym zrezygnować z kurczaka. świń, ryb i innych takich mogę nie jeść, ale odstawienie kurczaka wydaje mi się czymś niewykonalnym.

    kocham Twoja sukienkę i buty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już się tak naprawdę zniechęcisz do kurczaków to wtedy będzie dobry czas na zmianę diety, pomyśl o tym:)
      No i co z tego, że babcina długość, w dzisiejszych czasach wszystkie długości są dozwolone. Widziałaś? ja też pomykam w kiecach babcinych(dosłownie)...i jest czad:)

      Usuń
  14. Ja też od zawsze chciałam być wegetarianką, ale jako nastolatka nie miałam na to szans, bo musiałam jeść to, co było w domu. W wieku 16 lat (czyli wtedy gdy przeprowadziłam się z głębokiej prowincji do wielkiego Wrocławia) zainteresowałam się zamiennikami mięsa, po drodze miałam kilku wege-chłopaków, którzy wprowadzili mnie w ten świat pokazując, że bezmięsne gotowanie może być smaczne i niedrogie. Potem sama zdecydowałam się na rezygnację z mięsa.
    Miałam też epizod z weganizmem, ale chyba podeszłam do tego mało rozsądnie i bardzo źle odbiło się to na moim zdrowiu. Teraz jednak, gdy tylko jest to możliwe, wybieram zamienniki nie tylko mięsa, ale także innych produktów odzwierzęcych. Dodatkowo nie kupuję ubrań ze skóry czy futra i wybieram kosmetyki, których nie testowano na zwierzętach. Wielu znajomych myśli, że to wielki wysiłek, wielkie wyrzeczenia. Ale ja widzę to w zupełnie inny sposób - to po prostu bardziej świadomy styl życia, do którego już przywykłam. Przywykłam do nie kupowania hot-doga, do czytania etykietek, do stołowania się w alternatywnych wegetariańskich barach zamiast w popularnych sieciowych restauracjach. Fajnie się z tym czuję i chcę w takim duchu wychowywać moje dziecko. Z resztą, skoro całą ciążę bezmięsnie przeszłam i teraz karmienie też jest bezmięsne (pośrednio i bezpośrednio, bo brzdąc też już sam zaczyna podjadać inne rzeczy niż pokarm z piersi), to da się i wiem, że to jest dobre i zdrowe. Mimo, że mój syn ma dopiero 5 miesięcy, to tłumaczę mu, że niektóre zwierzęta się wzajemnie zjadają, ale my ludzie jesteśmy cywilizowani i inteligentni, więc mamy wybór. Dlaczego więc nie skorzystać z tego wyboru? Sokół latający nad łąką nie może wybrać - zjem dzisiaj mysz albo korzonki. Musi zjeść mysz. A ja mam wybór - zjem kurczaka, albo wędzone tofu z warzywami. I wybieram to drugie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi sie podoba to co napisałaś. Zupełnie się z Tobą zgadzam bo działam bardzo podobnie. Szczególnie ciesze się, że wychowujesz swoje dziecko w taki świadomy i odważny sposób. Fajnie, że o tym piszesz i dzielisz się z nami swoimi spostrzeżeniami i metodami wychowawczymi. Jest tyle zagubionych ludzi w tym świecie.Właśnie w ten o to sposób jesteś inspiracją dla młodych matek i nie tylko. Cieszę się, że odwiedziłaś mojego bloga i pozostawiłas tak wyczerpujący i wartościowy komenentarz. Dziekuję

      Usuń
  15. Jak najbardziej rozumiem motywy odstawienia pokarmów mięsnych. Ja miałam epizod z wegetarianizmem: pół roku jedynie udało mi się wytrwać, bo zaczęłam słabo się czuć, a czekały mnie wówczas egzaminy. Przyznam jednak, że powrót do jedzenia mięsa wiązał się z nie lada przełamaniem. Powodem zaprzestania spożywania mięsa było cierpienie zwierząt właśnie ukazane w uwadze tvn-owskiej czy w jakimś innym programie (wrzucenie żywej świnki do gotującej wody - coś strasznego, na samą myśl i wspomnienie tego włos jeży się na głowie)... Nie wiem jak to będzie, ale w przyszłości chciałabym powrócić do unikania mięsa, póki co jednak nie czuję się dość 'silna psychicznie'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, to straszne o czym piszesz. Wiesz? że zrobiłabym tej osobie to samo, co wrzuciła zwierzę do wrzątku..Nie ma litości:)
      Powodzenia Ewo.

      Usuń
    2. Ja podobnie właśnie. Trzeba nie mysleć żeby coś takiego zrobić po prostu, zero empatii...

      Usuń
  16. No ja to w zasadzie jestem mięsożerna, w zasadzie...bo bywa, że tygodniami nie jem mięsa. I nie winika to ze światopoglądu ale jakoś tak się składa, że mając do wyboru dania z mięsem i bez, wybieram te drugie. Najczęściej sama sobie gotuję więc mam wpływ na to co jem. Ale jeśli chodzi o światopogląd to powiem Ci, że jak tylko gdzieś zobaczę jak zabijają zwierzęta to tracę apetyt na mięso i omijam je szerokim łukiem. Jakiś czas temu oglądałam film i tam zabili sarnę - od tamtej pory nie mogę się przełamać żeby mięso zjeść, pomimo tego, że tak czy siak sarny nigdy bym nie zjadła. Więc może i nie jestem wege ale mięso dla mnie może nie istnieć. Przecież jest tyle bezmięsnych smakołyków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie wielce, co piszesz, że mając do wyboru potrawy z mięsem wybierasz te bez. To świadczy tylko o twojej świadomości, że zarzynają(dosłownie) bezbronne zwierzeta.
      Kiedyś, bedąc u babci na wsi, za dzieciaka widziałam jak młodego cielaka zabrano od matki na rzeź. Ten biedny, mały cielak płakal, łzy mu się lały po pyszczku i pamiętam do dziś, to przeraźliwe wycie za matką. To traumatyczne przezycie pamiątam do dziś- na sama myśl płakać mi się chce.
      To samo dzieje się z karpiami na wigilię, jak one są traktowane?

      Usuń
    2. Karpia też nie jem bo mi ich żal, ludzkie świętowanie pozbawia je życia...Zawsze mi się wydaje że one tak bezgłośnie o ratunek wołają...

      Usuń
  17. Aha...dźwięki muzyki Richarda B. też cieszą moje ucho. Byłam na Jego koncercie w zeszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, byłaś na jego koncercie? opowiedz coś o tym. To jeden z ulubionych moich basistów a wokal jego, to miodzio na moje ucho...
      też chiałabym, kiedyś na żywo posłuchać...

      Usuń
    2. Występował w Filharmonii Gorzowskiej a koncert cóż...rewelacja. Kilka dni unosiłam się metr nad ziemią :)

      Usuń
  18. oj, masz racje w dziecinstwie niestety trzeba bylo jesc to co kazali, teraz za to mozna wybierac :D super wygladasz :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super wyglądasz, piękny uśmiech. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Herbatka imbirowa - mój faworyt :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Unikam mięsa już od wielu lat .. głównie z przyczyn, o których i Ty napisałaś .. bardzo wiele zwierząt jest zabijane w skandalicznych warunkach .. to takie masowe fabryki zabijania .. unikam mięsa i czuję się nieźle .. sporo biegam ..
    wiele inspiracji może dać dieta wegetariańska mnichów buddyjskich, którą poznałem w Japonii Shojin Ryori

    http://www.hachinoki.co.jp/origin/shojin1.html

    jest też inna ważna dla mnie sprawa .. mięso jest pożywieniem, który wymaga wielkiej ilości wody, paszy, i pozostawia olbrzymie ilości nieczystoci, które zatruwają rzeki .. dieta wegetariańska jest zdecydowanie oszczędniejsza dla naszej planety

    bardzo ciepło pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Piotrze...Jak najbardziej się z Tobą zgadzam i cieszę się, że poruszyłeś aspekt ekonomiczny o którym ja zapomniałam napisać. Świadomość, że zboże zużywane na wyżywienie zwierząt mogłoby wyżywić dzieci głodujące na całym swiecie to kolejny powód dlaczego nie chcę jeść mięsa .
      Z przyjemnoscią poczytam sobie o diecie mnichów buddyjskich, ale myślę sobie, że od przyszłego roku przejdę na weganizm.
      Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  22. Witam Cię serdecznie! Zrobiło mi się ciepło na sercu czytając Twój post, bo z dokładnie tych samych przyczyn sama zrezygnowałam z mięsa. Było to już 14 lat temu, a do tej pory zupełnie mi go nie brakuje. Nigdy mi nie smakowało, ale przede wszystkim nie mogłabym i nie chcę spożywać ciała martwego zwierzęcia. Kocham zwierzęta i wydawałoby mi się to z tą miłością całkowicie sprzeczne. Od 2,5 roku mam męża, który do niedawna był mięsożercą. Nigdy go nie nakłaniałam do zmiany diety - jedynie tłumaczyłam, dlaczego sama zdecydowałam się na dietę wegetariańską. Oglądaliśmy też razem różne filmy dokumentalne dotyczące współczesnych realiów produkcji mięsa. Myślę, że na pewno go to dotknęło, ale ostatecznym powodem, dla którego zdecydował się na niejedzenie mięsa był pewien przepyszny obiad, który zjedliśmy w wegetariańskiej knajpce "Govinda" w Budapeszcie. Jedzenie tam było tak obłędnie pyszne, że mój mąż stwierdził, iż gdyby mógł jeść takie przysmaki zamiast mięsa, to w ogóle by mu go nie brakowało (mimo, że je lubi) :) Zaczęłam więc poszukiwać nowych ciekawych smaków - głównie z kuchni indyjskiej. Eksperymentujemy, a mąż jest wniebowzięty i nie je mięsa już od półtora roku :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Agmieszko! To miłe, że odwiedziłas mojego bloga i podzieliłaś się swoją opinią na temat wegetarianizmu. Cieszę się, że co raz więcej osób decyduje na niejedzenie mięsa. Prościej i wygodniej jest przygotowywać jeden wspólny posiłek dla rodziny, tak jak u Was. Cieszy mnie ogromnie to co napisałaś i serducho mi się raduje z kolejnych osób, które świadomie decydują się na niejedzenie mięsa. Im więcej nas świadomych, tym lepiej dla zwierząt i ziemi.
      Życzę Wam wspaniałych doznań smakowych w kuchni wegetariańskiej. Nic tak nie wciąga, jak gotowanie i przetwarzanie warzyw na kotlety i inne dziwne, pyszne potrawy. Gotowanie bez krwi to wspaniała zabawa a jaka radość, jak już coś pysznego się upichci...
      Pozdrawiam Was bardzo gorąco:)

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przestalam jesc mieso poltora roku temu. Mialam momenty slabosci (zjadlam rybe pare razy bo nie chcialam sprawic komus przykrosci) ale potem dopadly mnie tak silne wyrzuty sumienia, ze obecnie nie jestem w stanie jesc zwierzat. Bardzo chcialabym przejsc na weganizm ale moja ostatnia proba nie skonczyla sie dobrze i mysle ,ze potrzebuje wiecej czasu :) Musze przyznac, ze nie jadlam tak kolorowo wczesniej ;) Weganskie/wegetarianskie potrawy to istna uczta dla podniebienia i oczu :P poza tym gotowanie zajmuje o wiele mniej czasu, podsmazenie/duszenie warzywek czy skrojenie dobrej salatki to kwestia kwadransa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i trzymam kciuki za kontunuacje. Zgadzam się w 100%, że wege kuchnia zajmuje mniej czasu niż ta mięsożerna. Też, bardzo bym chciała przejść na weganizm, powolutku się przymieżam.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  25. Jadam mięso ale bez niego dałabym rade bytować. Moja przyjaciółka jest weganką i przekonała mnie, co do tofu, uwielbiam z nim sałatki :)
    P.S.Bardzo podoba mi się Twoja stylizacja a zwłaszcza marteny <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy blog, ciekawa Ty ! Ja jestem mięsożerna i czasami mam takiego smaka... no po prostu muszę ! Aczkolwiek cieszyłabym się gdyby wynaleziono jakiś zamiennik, bo świadomość jedzenia czyjejś części ciała, małego, niczemu nie winnego zwierzątka mnie przeraża. Z drugiej strony gdyby ludzie nie jedli mięsa, podejrzewam że takich zwierząt jak np. świnie czy gęsi w ogóle by się nie hodowało, no bo po co skoro nie daje mięsa?.....
    Taka trochę smutna rzeczywistość.
    Ja jestem za ubojem w jak najbardziej humanitarny sposób + dobre warunki życia, łącznie z wybiegami na polach, pastwiskach itd. Nie wiem kim są ludzie, którzy tłoczą te zwierzęta w ciasnych klatkach i sypią im sztuczne świństwa do jedzenia.... :/
    Prywatnie mamy psa którego adoptowaliśmy jako szczeniaka, a teraz kiedy mieszkam sama z narzeczonym (pies jest z moimi rodzicami, ale często ich odwiedzamy, to aż tak nie tęskni) przymierzamy się powoli do adopcji nowego czworonoga :)) i nie wyobrażam sobie życia bez towarzystwa zwierząt.
    Uff :)
    Napisałam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Minko! Już od dawna weganie i wegetarianie stosują zamienniki mięsa typu:soja, tofu, tempeh, dostępne są również sery typu:mozzarella, chedar, gouda. Gdybyś tylko chciała, zmienić dietę na roślinożerną i miałabyś jakiekolwiek pytania to zachęcam Cię do zadawania-odpowiem z pewnością. Wszystko leży w Twoich rękach a w zasadzie w Twojej woli.
      Nie wierz w humanitarny sposób traktowania zwierząt-nie istnieje coś takiego, wszystkie zwierzęta i tak przerabiane są na pasztety i kotlety. Jedynie co możesz zrobić to przestać jeść mięso i wspierać cały ten przemysł:)
      Pozdrawiam


      Dziękuję za odwiedziny, bardzo się cieszę, że podoba Ci się u mnie.

      Usuń