niedziela, 19 października 2014

karma comes back

Wracając w piątek wieczorem z zakupów z moim panem, natknęliśmy się na pewnego młodego gościa wydzieranego w nieudane tatuaże, który spacerował sobie po ulicy. I nic nie było by w tym dziwnego, gdyby nie przykuty wzrok mego partnera  na jego rower. Z uwagi na to, że 2 miesiące temu, ktoś się nie bał i sobie przygarnął z podwórka moje 2 koła,  mieliśmy oboje od dłuższego czasu wytężony wzrok na pojazdy jednośladowe, myśląc sobie ... a może ktoś bezkarnie na nim jeździ po mieście i śmieje się, że ma fajny rower.
Nie wiele się zastanawiając, natychmiast ruszyliśmy szybkim krokiem, w jego kierunku  i ku memu zdziwieniu okazało się, że to był mój rower do cholery: ta sama rama, te same zadrapania, tyle, że był przystrojony jakimiś dziecięcymi dodatkami i oklejony naklejkami, które miałyby zakamuflować jego orgynalność. 
Co jak co, ale wydaje mi się, że każdy właściciel zawsze rozpozna swoją własność, cokolwiek by to nie było, płyta książka, kurtka, samochód, takie rzeczy mają swoją historię o których nikt inny, jak tylko posiadacz danej rzeczy sam o niej wie.
Pan mój od razu po męsku przeszedł do rzeczy, pytając się młodego gostka skąd ma ten rower?
Na to on, że kupił od znajomego. Nie wiele się zastanawiając, wyrwał mu go z rąk i zapakował do auta. Zaczęła się mała awantura, no bo jak tak można, rower kormus zabrać na ulicy i gdzie jest policja?... 
Chcesz policji, to zaraz ją zawołam, albo zawołam chłopaków(?) i zobaczymy co się stanie-wykrzyczał.
Ostra dyskusja trwała jeszcze przez chwilę a potem koleś sprytnie zmienił taktykę uświadamiając sobie, ze nic nie wskóra. Próbował również oprócz tego, negocjować z nami cenę 20 euro, które rzekomo wydał na zakup kradzionego roweru, od swojego kumpla. 
Chcieliśmy się dowiedzieć co to za kumpel i gdzie mieszka, ale szybko uciął konwersacje. Śmieszna sytuacja, bo do końca ten młodziaszek  nie ustępował odzyskać od nas straconą kasę. Co za tupet, ludzki?
I ciągle sobie myślę, ze trzeba mieć oczy i uszy otwarte na takie sytuacje bo nie wiadomo, kto i gdzie używa sobie dowoli naszych skradzionych rzeczy. Karma zawsze powraca.























*Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w miasteczku Levens 

29 komentarzy:

  1. Ale masz fajne gaciorki!!! :-)))
    A co do karmy... czy wiesz, że żyjemy w czasch, w których możemy prosić o odpuszczenie własnej karmy - właśnie się o tym dowiedziałam :-) będę prosić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy odpuszczanie związane jest z karmą, raczej kojarzy mi się z katolicyzmem...odpuszczanie grzechów itp...
      Wiesz? każdy ma swoją, to jest takie proste, jest przyczyna i skutek. Warto się nad tym zastanowić.
      Dziękuję:)

      Usuń
  2. Jak to się mówi - są ludzie i parapety... Żal słów dla tego gostka.
    Fajnie, że udało Wam się odzyskać ten rower, masz odważnego faceta :)
    A na zdjęciach zauroczyły mnie te wszystkie koty, cuuudne są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Najważniejsze, że rower odzyskany. W słusznej sprawie należy się postawić i zawalczyć o swoje.
      Koty są zawsze NAJLEPSZE:)

      Usuń
  3. swietna koszulka i spodnie! my tez "znalezlismy" rower, a kiedys nam skradziono... nic w przyrodzie nie ginie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nO. Jak to dobrze, że takie historie mają pozytywne zakończenie.
      Dzięki:)

      Usuń
  4. Ano wraca! Zawsze tak powtarzam, zwłaszcza gdy ktoś mnie ostro wnerwi, zrani i nie widzę sensu odwetu...mówię wtedy Michu nie martw się karma wraca...Swoją drogą mieliście sporo szczęścia w tym całym nieszczęściu że Wam się gostek napatoczył:) Fajnie wyglądasz, lubię taki luz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale szczęście z tym rowerem. Całe zło do nas wraca i całe dobro aczkolwiek nie zawsze w sprawiedliwej proporcji z tego co zdążyłam odczuć i zauważyć :). Skąd te fajowe spodnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower mój, odzyskany a koleś stracił 20 euryków. Pewnie będzie dochodził się ze swoim kumplem, ale to już nie moja brocha. Karma zawsze powraca.

      Gacie z h&m. Wygodne, idealne do roboty:)

      Usuń
  6. Zgadzam sie . Czasem jak czuje niesprawiedliwość i ludzką nieuprzejmosc to twoerdze ... Ze tyle zbieramy ile siejemy :) można znać to karmą ;)
    Fajny zielony t- shirt i fajna miejscowa :) lubie twoje klimaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz itd...chodzi o sens by skumać, że wszystko zależy od nas samych.
      Dzięękujęęę:)

      Usuń
  7. taki jest świat:( ale skończyło się szczęśliwie spodnie mega , kupiłam podobne tylko nie mam pojęcia do jakich butów nosić czy tylko adidasy do takich pasują??:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Wiesz, ja tam chadzam w trampkach, bo mi najwygodniej a w lecie poginałam w sandałach. Ekspertem ja nie jestem, ale jeśli masz ochotę chodzić w swoich ulubionych to śmiało, najważniejsze abyś czuła się dobrze i wygodnie.
      Resztę olać.
      Pozdrawiam
      eluna:)

      Usuń
  8. Zgadza się karma wraca i to w najmniej oczekiwanych momentach. Fajnie,że odzyskaliście rower. Zdjęcia super,ach te kociaki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. A to ci historia!!! Mieliście niezłego farta :D!!!
    Piękne miasteczko, uwielbiam takie klimaty, a porcięta Twoje też fajne :D!!! Strasznie mi się podobają takie szare dresiska, ale Misiek w życiu mi w nich nie da wyjść na ulicę!!! Taki z niego esteta błeheheheheeee ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to czemuż, ja się pytam nie wolno Ci chodzić w dresach?
      Rozumiem 10 lat temu to był obciach, kojarzył się z pewną subkulturą, ale teraz wszyscy dali im spokój i można w nich elegancko chodzić do roboty:)
      Kobito, toż to najwygodniejsze porty na dupie. Do roboty mam jak ulał i se kupię jeszcze jedną parę...hehhe

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. No, to se kup, kochana, śmiało...nie wiem czy taką samą dostaniesz bo to mój kolega, takie robił jakiś czas temu)

      Usuń
  11. Widać na zdjęciu, ze cieszysz się z odzyskanego rowera, alleluja!!!
    Też mam swój pogląd na karmę, więc uważam, co myślę i mówię:)
    Klimaty miasteczkowe cudne, jak i cała ty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa...radość jest we mnie.
      Sciskam mocno, za to co napisałaś:)

      Usuń
  12. Zdjęcia miasteczka śliczne i genialną masz tą koszulkę! W ogóle cała świetnie wyglądasz. Gratuluję odzyskania roweru! Super, że się nie daliście i odebraliście, co Wasze. To niesamowita historia.
    Buziaki!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czerwona Siekiera - to najlepsza polska płyta wszechczasów.

    Masz szczęścia, widać zasłużyłaś. Dziś mija rok kiedy nam ukradli auto spod bloku. Niestety, nie mieliśmy takiego szczęścia spotkać złodzieja z łupem. Ale ciągle gdzieś tam mam pewność, że temu złodziejowi też ktoś narobi takich problemów jak on nam. Poza tym jakoś sporo mam do czynienia z kradziejstwem ostatnio, głównie przez mojego syna, któremu w szkole już dwa razy ktoś coś ukradł w tym roku szkolnym.

    A działanie karmy obserwuję teraz na kimś, kto ...ma za swoje.

    Szare dresy to dla mnie podstawa systemu codziennego funkcjonowania ciuchowego:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalicza się do jednej z najlepszych, potwierdzam.

      Mam nadzieję, że odzyskacie swoje auto, a jeśli nie swoje, to w innej materii albo i w walucie. Wszystko powraca wcześniej czy później, trzeba się tego trzymać. A złodziej pewnie i tak już ma przechlapane, wyobrażam sobie w jakimś stresie człowiek musi żyć. I dobrze, że Trzymasz rękę na pulsie w szkole, ktoś w końcu musi pociągnąć smarkaczy i ich rodziców do odpowiedzialności.

      Lepiej się nie cieszyć z niepomyślności u kogokolwiek.

      No, dresy nareszcie mnie nie odstręczają od siebie. Dawno temu, kojarzyły mi się z pewną grupą subkulturową. Wiadomo z uprzedzeniami nalezy walczyć:)

      Usuń
  14. Niezły cwaniaczek... ale najważniejsze, że los akurat postawił Cię w tym a nie innym miejscu i udało Ci się odzyskać własność. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by na to nie patrzeć, to przecież moja karma...Dzięki

      Usuń
  15. ie powiedziałabym, że jestem szczęśliwa, ale powoli do tego dążę :) oczywiście, zwłaszcza w tym roku uświadomiłam sobie, że przyjaźń jest chyba największą wartością w życiu.

    cieszę się, że odzyskałaś rower!

    OdpowiedzUsuń