czwartek, 14 stycznia 2016

dieta wegE w ciąży

 
Dieta wegetariańska przy prawidłowym doborze składników i rozsądnym planowaniu jadłospisu dostarcza organizmowi tyle samo substancji odżywczych co mięsna i proszę Państwa jest bezpieczna, zarówno dla dziecka jak i matki. Moje wyniki badań potwierdzają tę tezę, bo są bardzo dobre, poza wysokim cukrem, który spowodował cukrzycę ciążową a wszystko dla tego, że miałam nieustanną ochotę na owoce (zresztą do dziś tak mam).

U mnie początki ciąży wypadły na okres letni, czyli na najbardziej soczyste, słodkie i chrupiące owoce. To była dosłownie fruteriańska dieta, ach co to była za uczta.
I tak sobie jadłam do 6miesiąca ciąży wszystkie owoce świata bez ograniczeń, aż do chwili kiedy dostałam telefon od dr, że muszę skontaktować się z diabetologiem ponieważ stwierdzono u mnie ciążową cukrzycę.
O pani dr diabetolog nie będę się rozpisywać, bo takich lekarzy niestety jest wielu, mianowicie kompletnie nie miała zielonego pojęcia o diecie wegetariańskiej. W trakcie mojej wizyty pani dr wyszukiwała informacji, co powinnam dostarczyć organizmowi. Była również bardzo zainteresowana moim przypadkiem zadając mnóstwo pytań, a co takiego jem na co dzień i jaki jest powód, że nie jadam mięsa ani ryb, a w ogóle to już przesadzam z tymi sojowymi jogurtami. Kompletnie załamała mnie na do widzenia, układając dla mnie specjalną dietę(dla ścisłości mięsno-rybną)dając mi do zrozumienia, że jakaś chyba jestem dziwna bo odbiegam od norm społecznych. Myślę, że prawdopodobnie stosuje ona jedną i tą samą dietę dla wszystkich kobiet w ciąży.

 Postanowiłam jak zwykle wziąć sprawy w swoje ręce, wyszukując informacji co należałoby zmienić. Po pierwsze aby obniżyć poziom cukru ograniczyłam owoce do minimum 3, wykluczyłam również owoce z dużą zawartością cukru. Reszta diety pozostała prawie taka sama czyli dużo warzyw i strączkowych. Zajadam oczywiście więcej kasz i produktów zbożowych, czasami przegryzam ciastkiem dla diabetyków i gorzką czekoladą,  jeśli mnie najdzie ochota. W każdym razie teraz jest dobrze, bo cukier się unormował.

Nie miałam ani nie mam żadnych zachciewajek, tak jak to moje koleżanki zwykły mnie straszyć, że w czasie ciąży to ja dopiero zacznę jeść kebaby i hamburgery z mięsa. Na szczęście żadnych takich sytuacji nie było, wręcz przeciwnie, zapach mięsa i ryb wywoływał we mnie obrzydzenie .
Przez cały okres ciąży żywię się tak jak dotychczas, czyli roślinnie, choć szczerze mówiąc ostatnio wprowadziłam do swojej diety delikatne zmiany, bo od czasu do czasu spożywam sery z nabiału oraz naturalne jogurty. Mało tego, w święta pozwoliłam  sobie nawet na kawał tłustego łososia, łot co.

 Wegańsko już nie jest, ale i tak kupuję jogurty, kiełbaski, wędliny sojowe, roślinne mleka oraz tempeh. W dalszym ciągu nie chcę napędzać tego nabiałowego przemysłu, ale z drugiej strony to wegowanie jest tak pomieszanie, że ludzie zawsze coś znajdą w twoim sposobie bycia by Ci dosłownie przysrać i udowodnić, że nie jesteś w 100 procentach weganinem.
Nie jestem, no i już.
 
 
bardzo go lubię:)
 








5 komentarzy:

  1. Elunka jesli dobrze sie czujesz i masz 100 procent pewnosci, ze dostarczasz dzidziusiowi wszystkie mu niezbedne do prawidlowego rozwoju skladniki, to nie ma w tym nic zlego, ze jesz jak lubisz!!! Co ciekawe wiele kobiet jedzacych mieso, w pierwszych miesiacach ciazy, czuje do niego obrzydzenie!!! Zdrowka Ci zycze :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Rudka nie jem mięsa od 10 lat, więc żadnych zmian w czasie ciąży nie wprowadziłam. Wszystko jest kontrolowane pod okiem lekarzy, badania są świetne, ciąża przebiega prawidłowo, więc żadnych zmartwień żywieniowych nie mam.
      Bo, mięso jest fuj!(hehe)
      Dziękuję, przyda się.

      Usuń
  2. Już prawie rok odkąd zostałam wegetarianką i uważam, że lepszej rzeczy dla siebie nie mogłam zrobić :) Twój post przyda mi się, mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości. Trzymajcie się tam ciepło z maluszkiem, choć mu pewnie cieplutko u mamusi w brzuszku :)
    P.S. Może znajdziesz czas i ochotę na wrzucenie przepisów ze zdjęć ? Głównie zaintrygowało mnie pierwsze zdjęcie pod muzyką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje! świetna wiadomość dla ludzkości:)z każdym dniem przybywa Nas roślinożernych, co raz więcej.
      No to, życzę Wam w Nowym Roku zmajstrowania takiego maluszka.

      To ziemniaki faszerowane z pieczarkami i porem... będę pamiętać o przepisach. Następnym razem poprawię się, gdyby jeszcze trochę czasu więcej wygospodarować:)

      Usuń
  3. Zadziwiła mnie ta pani diabetolog... W dzisiejszych czasach takie teksty?
    Ty wiesz najlepiej jak jeść, w końcu to Twoja dieta nie od dziś i na pewno jesz bardziej świadomie, różnorodnie i zdrowo niż większość mięsożerców;)
    Ja wegetarianką nie jestem, ale mięso jemy dość rzadko, lubię kuchnię roślinną:)

    Pozdrawiam na ostatniej prostej!

    OdpowiedzUsuń